Kia odświeżyła Sportage Hybrid na rok modelowy 2026 i, jak pokazuje test amerykańskiego magazynu Car and Driver, zmiany wyszły w dwie różne strony naraz. Auto jest szybsze, lepiej wyposażone i wygląda zdecydowanie lepiej niż poprzednik, ale kosztuje więcej i, paradoksalnie, pali więcej paliwa. To ostatnie w aucie sprzedawanym jako hybryda brzmi jak zły żart.
Najważniejsze:
- Nowy przód wzorowany na dużej Kii Telluride zastąpił kontrowersyjny wygląd poprzedniej generacji, to świadoma korekta wizerunkowa marki
- Mocniejszy silnik elektryczny podniósł łączną moc układu i skrócił czas sprintu do 60 mph
- Spalanie w cyklu combined dla wersji AWD pogorszyło się, różnica odczuwalna w portfelu przy każdym tankowaniu
- Topowa wersja SX-Prestige podrożała względem modelu 2025, choć nowa wersja X-Line daje wyjście z tej pułapki cenowej
- 19-calowe koła zamontowane na zawieszeniu strojonym pod 18-calówki to zdaniem testerów systemowy błąd inżynierski, nie jednostkowa wada egzemplarza
Koniec z tygrysim nosem: korekta wizerunku, której Kia potrzebowała
Obecna generacja Kia Sportage wchodzi w czwarty rok produkcji. Zwykle taki moment oznacza kosmetyczny lifting: inne zderzaki, może nowe wzory reflektorów. Tym razem Kia poszła dalej, i miała ku temu dobry powód. Jak odnotowuje Car and Driver, najbardziej dyskusyjnym elementem stylistyki modeli z lat 2023–2025 był przód nadwozia, który nawet pracownicy Kii mieli problem opisać, próbując łączyć pojęcia tygrysiego nosa z bumerangowym oświetleniem.
Na rok 2026 Sportage dostał pas przedni wzorowany na dużym, dobrze przyjętym modelu Telluride. To nie przypadkowy wybór: Telluride od lat zbiera doskonałe recenzje i jest uznawany za jeden z najładniejszych SUV-ów w segmencie. Przeniesienie jego języka stylistycznego do mniejszego Sportage’a to świadoma decyzja, by odciąć się od wizerunku poprzednika i zbliżyć się do rywali, które od dawna stawiają na stonowaną, pewną siebie elegancję zamiast na kontrowersję dla samej kontrowersji. Nowa maska i grill całkowicie zmieniają charakter przedniej części auta, nadając mu ostrzejszy, bardziej dojrzały rysunek.
Reszta nadwozia pozostała bez większych zmian, poza przeprojektowanymi tylnymi lampami LED. Wersje SX-Prestige i X-Line dostały też większe, 19-calowe felgi zamiast dotychczasowych 18-calowych, choć testerzy ocenili ich czteroramienny wzór jako najsłabszy element całej stylistycznej metamorfozy.
Wnętrze: krok w przód i krok w tył jednocześnie
Zmiany w kabinie testerzy określają jako mieszany bilans. Zniknął charakterystyczny nawiew powietrza na desce rozdzielczej, który wcześniej wizualnie oddzielał ekrany od reszty deski. Pojawiła się za to dwuramienna kierownica o kształcie, który recenzenci Car and Driver określają jako squircle, coś pomiędzy kwadratem a kołem. Trzymając za obręcz, według relacji z testu, nigdy do końca nie wiadomo, jaki kształt trafi w dłoń.
Po stronie plusów: Kia zrezygnowała z błyszczącego czarnego plastiku na rzecz matowego wykończenia w tonie gunmetal. Przełączniki trybów terenowych i trybów jazdy przeniesiono na kierownicę. Ekran multimedialny o przekątnej 12,3 cala jest teraz standardem we wszystkich wersjach wyposażenia, podczas gdy w poprzedniej bazowej wersji LX montowano ekran 8-calowy. Najwyższa wersja SX-Prestige zyskała podgrzewane tylne fotele zewnętrzne oraz wyświetlacz przezierny head-up, który wcześniej nie był oferowany w standardzie.
Zaktualizowano również system adaptacyjnego tempomatu: nowa wersja potrafi wykonywać automatyczne zmiany pasa ruchu, a system centrowania w pasie lepiej reaguje na sytuacje, gdy inne pojazdy zbliżają się zbyt blisko, korygując pozycję auta na jezdni.
Więcej koni mechanicznych, mniej kilometrów na litrze, i to jest problem
Najważniejszą techniczną zmianą jest zmodyfikowany układ hybrydowy. Silnik spalinowy pozostał bez zmian, ale zastosowano mocniejszy główny silnik elektryczny. Łączna moc układu wzrosła.
Czytaj także: Elektroauta klasy średniej 2026: ranking BILD, którego wyniki zaskakują – i co z nich wynika dla polskiego kupującego
Przełożyło się to na wyraźnie lepsze osiągi. Sprint do 60 mil na godzinę Sportage Hybrid wykonuje wyraźnie szybciej niż poprzednik. Poprawił się też czas na ćwierćmilowym odcinku.
Ta poprawa ma jednak swoją cenę przy dystrybutorze. Według danych amerykańskiej agencji EPA łączne spalanie w cyklu combined dla wersji z napędem na cztery koła pogorszyło się. Car and Driver nie potrafi jednoznacznie wskazać winowajcy: może to efekt zmian w napędzie, może większych 19-calowych kół, a może przyrostu masy wersji SX-Prestige. Prawdopodobnie zadziałały wszystkie trzy czynniki naraz.
Dla polskiego kierowcy liczby w mpg są abstrakcją, ale kierunek jest czytelny: hybryda, która miała oszczędzać, oszczędza mniej. Dla porównania, Toyota RAV4 Hybrid, główny rywal w segmencie, od lat uchodzi za benchmark efektywności w tej klasie. Jeśli Sportage Hybrid miał uzasadnienie cenowe właśnie w ekonomice paliwowej, ta aktualizacja te

