Dodge Charger oficjalnie w Europie – Sixpack i Daytona, ale bez V8 i bez podanych cen

Najważniejsze:

  • Po raz pierwszy w 60-letniej historii modelu Dodge Charger będzie dostępny w Europie przez oficjalną sieć dystrybucji, bez konieczności prywatnego importu.
  • Ósma generacja oferuje wybór: elektryczna Daytona albo benzynowy Sixpack z 3-litrowym rzędowym sześciocylindrem w odmianie 420 KM lub 550 KM.
  • Importer KW Automotive zapewni europejską homologację w 17 krajach, w tym w Polsce; serwis i części zamienne obsługuje firma Iron Parts and Services BV.
  • Pierwsze dostawy do europejskich klientów planowane są na wrzesień 2026 roku.
  • Ceny nie zostały jeszcze podane, to największa luka w ofercie obecnie.

Przez 60 lat Dodge Charger był w Europie autem dla wytrwałych, sprowadzenie go wiązało się z prywatnym importem, kosztowną homologacją i brakiem oficjalnego serwisu. To się właśnie zmienia: ósma generacja kultowego muscle cara wejdzie na Stary Kontynent przez oficjalny kanał dystrybucji, z pełną opieką posprzedażową i dostępem do części zamiennych. Czy to wystarczy, żeby przekonać europejskich kierowców przyzwyczajonych do kompaktowych wymiarów i niskich kosztów eksploatacji?

Czytaj takze: Seat Arona od 79 900 zł, czy to najlepsza propozycja w klasie miejskich SUV-ów?

Oficjalna sieć, realna zmiana, ale bez podanych cen

Za dystrybucję odpowiada importer KW Automotive (znany też jako KWA lub Klintberg & Way Group AB), zarządzający siecią 140 autoryzowanych punktów sprzedaży w 17 krajach europejskich, w tym w Polsce. Każdy egzemplarz przejdzie europejską homologację i dostosowanie techniczne w centrum KW Technology Center w Bremerhaven. Obsługą gwarancyjną, serwisem i częściami zajmie się firma Iron Parts and Services BV.

Czytaj takze: Europejskie fabryki aut świecą pustkami. Chińskie zlecenia i zbrojenia jako ratunek, ale czy trwały?

To strukturalnie solidna podstawa, ale artykuł musi być wobec czytelnika uczciwy: obecnie nie są znane żadne ceny europejskie ani polskie. To pytanie numer jeden dla każdego zainteresowanego, a odpowiedź brzmi: jeszcze nie wiadomo. Każdy nowy właściciel otrzyma list uwierzytelniający podpisany przez dyrektora generalnego marki Dodge, Matta McAleara, oraz ekskluzywny zestaw powitalny, co jest klasycznym zabiegiem marketingowym budującym poczucie wyjątkowości zakupu, nie zaś realną wartością dodaną do samochodu.

Sixpack zamiast V8, czy to naprawdę inna propozycja?

Rezygnacja z V8 wywołała falę krytyki wśród fanów marki jeszcze na rynku amerykańskim. W Europie Charger również nie otrzyma ośmiocylindra, jego miejsce zajął 3-litrowy rzędowy sześciocylinder z rodziny Hurricane z podwójnym doładowaniem, określany jako Sixpack. Dostępny je

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Udostępni

Zobacz też

Więcej
Przeczytaj

Renault 4: jak proste auto dla rolnika i mieszczanki stało się jednym z najdłużej produkowanych samochodów w historii

Renault 4 powstał jako odpowiedź na Citroëna 2CV – miał być autem dla rolnika, mieszczanki i rodziny jednocześnie. Przez ponad trzy dekady wyprodukowano ponad 8 milionów egzemplarzy w dwudziestu fabrykach na czterech kontynentach. Dziś uznaje się go za pierwszy masowo produkowany hatchback na świecie i jeden z siedemnastu najdłużej produkowanych modeli w historii motoryzacji.

Hybrydy, liftingi i elektryki w testach samochodów – co naprawdę zmieniło się na rynku?

Analiza testów samochodów z moto.infor.pl pokazuje, że hybrydy i elektryki stanowią już ponad połowę testowanych modeli. Sprawdzamy, co to oznacza dla kupującego, dlaczego liftingi kryją więcej zmian niż widać i które pytania testy samochodowe rzadko zadają wprost.

Ze złomowiska przed zamek: EMW 340 i historia powojennej motoryzacji NRD

EMW 340 Torstena Schmidta jeszcze niedawno był stertą złomu. Dziś lśni bielą i w sierpniu stanie przed zamkiem w Schwerinie, na pierwszym w historii zjeździe modeli BMW i EMW 340. To nie tylko pokaz zabytkowych aut, lecz lekcja powojennej historii przemysłowej Niemiec zapisana w blasze i chromie.

Mercedes C400 4Matic: elektryczna klasa C wchodzi drogo, ale z rozmachem

Elektryczny Mercedes C400 4Matic kosztuje ponad 67 tysięcy euro i wchodzi na rynek wyłącznie jako mocna, droga wersja szczytowa. To świadoma strategia: Stuttgart odpowiada na presję chińskiej konkurencji i BMW, wybierając lukratywny segment biznesowy zamiast walki ceną. 490 KM, zasięg do 800 km w normie i zawieszenie pneumatyczne – ale czy ta kombinacja uzasadnia cenę wyższą o ponad 12 tysięcy euro od spalinowego C200?