Kupując elektryka, patrzymy na cenę i zasięg osobno. Rzadko zestawiamy je ze sobą i pytamy: ile płacę za każdy kilometr, który auto jest w stanie przejechać na pełnym akumulatorze? Niemiecki klub motoryzacyjny ADAC zrobił dokładnie to i opublikował ranking wszystkich dostępnych obecnie elektryków według tego wskaźnika. Efekty są zaskakujące, i bardzo pouczające dla każdego, kto rozważa zakup elektrycznego auta.
Najważniejsze:
Czytaj także: Zasięg elektryków w testach ADAC 2026: co wyniki oznaczają dla polskiego kierowcy?
- Tesla Model 3 wygrywa ranking ADAC: jeden kilometr zasięgu kosztuje w tym aucie zaledwie 60 euro.
- Nissan Leaf i Leapmotor B05 zajmują drugą pozycję z wynikiem 66 euro za kilometr zasięgu.
- Mercedes CLA, mimo ceny około 56 000 euro, trafia do czołowej dwudziestki dzięki deklarowanemu zasięgowi 792 km.
- Najgorzej wypadają luksusowe i sportowe modele oraz elektryczne dostawczaki, gdzie cena jednego kilometra zasięgu sięga kilkuset euro.
Jak ADAC liczył stosunek zasięgu do ceny, i gdzie ta metoda ma swoje granice
Metoda jest prosta: ADAC podzielił cenę katalogową każdego elektryka przez jego deklarowany zasięg według normy WLTP. Wynik to cena jednego kilometra zasięgu wyrażona w euro. Im mniej, tym lepiej. To podejście przypomina sprawdzanie ceny za kilogram w sklepie zamiast patrzenia na łączną kwotę na metce, w końcu mała paczka może być droższa od dużej, nawet jeśli kosztuje mniej.
Warto jednak rozumieć, co ten wskaźnik mówi, a czego nie mówi. Po pierwsze, WLTP to laboratoryjny standard testowy, rzeczywisty zasięg zależy od temperatury, stylu jazdy i prędkości, a ADAC w swoich testach drogowych regularnie wykazuje, że producenci bywają optymistyczni. Po drugie, wskaźnik pomija całkowity koszt posiadania auta: nie uwzględnia cen energii elektrycznej, kosztów ładowania, ubezpieczenia, serwisu ani tempa utraty wartości. Innymi słowy: kupujesz nie kilometry WLTP, tylko realne użytkowanie, a te dwie rzeczy to nie to samo.
Czytaj także: Elektryk za mały, elektryk za duży – test ADAC pokazuje, że liczy się efektywność, nie pojemność baterii
Kiedy ten wskaźnik się przydaje? Gdy porównujesz auta z podobnej półki cenowej i chcesz wiedzieć, które daje więcej zasięgu za tę samą kwotę, szczególnie przed długą trasą. Kiedy zawodzi? Gdy próbujesz nim zastąpić pełną analizę kosztów, np. porównując autostradowe ładowanie Teslą Superchargerem z nocnym ładowaniem małego kompaktu w domu. Tam decydują stawki za kWh, a nie cena katalogowa.
Tesla Model 3 na szczycie
Według rankingu ADAC najtaniej za kilometr zasięgu płacimy kupując Teslę Model 3. Producent deklaruje 750 km na jednym ładowaniu, a cena tego auta to 44 990 euro, co daje dokładnie 60 euro za każdy kilometr deklarowanego zasięgu. Żaden inny elektryk w zestawieniu nie osiągnął lepszego wyniku.
Tuż za Teslą plasują się Nissan Leaf i Leapmotor B05 z wynikiem 66 euro za kilometr. Leapmotor to chiński producent, który od niedawna oferuje swoje auta w Europie, Nissan Leaf zaś jest jednym z pionierów rynku elektryków i wciąż pozostaje konkurencyjny cenowo.
Zaskoczenie rankingu: Mercedes CLA w czołówce
Sporą niespodzianką jest obecność Mercedesa CLA w górnej części zestawienia. To czterodrzwiowe coupe kosztuje około 56 000 euro, co czyni go jednym z droższych aut w rankingu. Jednak producent deklaruje zasięg aż 792 km, co jest jednym z najwyższych wyników wśród obecnych elektryków. Dzięki temu wysoki nominał cenowy rozkłada się na dużą liczbę kilometrów i wskaźnik wychodzi przyzwoicie.
Jak zaznacza ADAC, jest to wynik m.in. wyjątkowo dobrej efektywności energetycznej tego modelu. Nie zmienia to faktu, że samo auto pozostaje luksusowym zakupem dostępnym dla nielicznych, i że 56 000 euro to kwota, przy której pytanie o euro-za-kilometr-zasięgu jest zapewne ostatnim, jakie zadaje sobie kupujący.
Małe i kompaktowe auta generalnie wypadają dobrze
W czołowej dwudziestce rankingu pojawiają się też modele popularne cenowo: Hyundai Inster, Leapmotor T03 oraz Citroën ë-C3. Jak podaje ADAC, ich obecność w górze zestawienia nie jest zaskoczeniem, bo niskie ceny zakupu w zestawieniu z przyzwoitym zasięgiem naturalnie poprawiają wskaźnik. Ogólnie segment małych i kompaktowych aut wypada w tym rankingu lepiej niż duże limuzyny i SUV-y, choć nie jest to reguła absolutna.
Flop rankingu: luksus i dostawczaki
Na drugim biegunie zestawienia znajdziemy auta, za których kilometr zasięgu przepłacamy najbardziej. Lotus Evija to skrajny przypadek: supersamochód kosztujący tyle co niewielka willa, a jednocześnie oferujący stosunkowo niewielki zasięg według WLTP.
Wspólny mianownik najgorzej ocenionych modeli to ogromne ceny przy relatywnie skromnym zasięgu. Słabo wypadły też elektryczne dostawczaki i autobusy – są użyteczne, ale cena w przeliczeniu na kilometr zasięgu jest wysoka ze względu na duże zużycie energii i przeciętny zasięg.
Co ten ranking mówi polskiemu kupującemu, i czego nie mówi
Ranking ADAC powstał w realiach rynku niemieckiego: ceny w euro, sieć ładowarek jednej z najgęstszych w Europie, inne podatki i poziom dochodów. Dla polskiego kierowcy te same liczby wyglądają inaczej.
Weźmy przykład praktyczny. Tesla Model 3 kosztuje 44 990 euro, po przeliczeniu to kwota, która dla zdecydowanej większości polskich rodzin lokuje auto poza realnym budżetem zakupu. Z kolei małe auta z czołówki rankingu, jak Hyundai Inster czy Citroën ë-C3, są dostępne za znacznie mniej i też wypadają nieźle w zestawieniu. Dla kogoś, kto jeździ głównie po mieście i nie potrzebuje maksymalnego zasięgu, ich obecność w górze rankingu jest informacją praktyczną: nie trzeba wydawać fortuny, żeby dostać przyzwoity stosunek zasięgu do ceny.
Jest jednak ważne zastrzeżenie: wskaźnik euro-za-kilometr-zasięgu nie mówi nic o tym, ile kosztuje pokonanie tych kilometrów w Polsce. Ceny energii elektrycznej, dostępność ładowarek publicznych poza dużymi miastami, a zwłaszcza różnica między ładowaniem w domu a szybkim ładowaniem na trasie, to czynniki, które mogą całkowicie odwrócić obraz opłacalności. Auto z dużym zasięgiem i sprawną siecią szybkiego ładowania może być tańsze w eksploatacji niż tańszy elektryk wymagający częstych i drogich postojów przy ładowarce DC.
W którym scenariuszu warto zatem sięgnąć po to zestawienie? Gdy szukasz elektryka głównie do długich tras i chcesz maksymalizować zasięg w ramach konkretnego budżetu, ten wskaźnik jest przydatnym filtrem wstępnym. Gdy jeździsz głównie lokalnie i ładujesz w domu, ważniejszy będzie rzeczywisty koszt eksploatacji na kilometr, który zależy od Twojej taryfy za prąd, a nie od ceny katalogowej auta. ADAC prowadzi osobne zestawienia całkowitych kosztów użytkowania, które obejmują właśnie te elementy.
Jedno jest w tym rankingu pożyteczne praktycznie i bez wyjątków: pokazuje, że wysoka cena i duży zasięg to nie to samo. Można przepłacić za prestiż i dostać mniej kilometrów niż z budżetowego kompaktu.
Najczęściej zadawane pytania
Który elektryk ma najlepszy stosunek zasięgu do ceny według ADAC?
Według rankingu ADAC najlepiej wypada Tesla Model 3 z wynikiem 60 euro za kilometr deklarowanego zasięgu WLTP. Auto kosztuje 44 990 euro i oferuje zasięg 750 km.
Jak ADAC obliczył wskaźnik zasięg do ceny?
ADAC podzielił cenę katalogową elektryka przez jego zasięg według normy WLTP. Wynikiem jest cena jednego kilometra zasięgu w euro, im niższa, tym lepiej.
Które elektryki wypadły najgorzej w rankingu ADAC?
Najgorzej wypadły modele luksusowe i sportowe, m.in. Lotus Evija, a także elektryczne dostawczaki i autobusy.
Czy ranking zasięg do ceny wystarczy do wyboru elektryka?
Nie. Wskaźnik nie uwzględnia kosztów ładowania, ubezpieczenia, serwisu ani utraty wartości. Pomija też różnicę między zasięgiem WLTP a rzeczywistym. Dla polskiego kierowcy dodatkową zmienną są lokalne ceny energii elektrycznej i dostępność infrastruktury ładowania, szczególnie poza dużymi miastami. Do pełnej analizy potrzebne są zestawienia całkowitych kosztów użytkowania.
Fot. Vauxford / Wikimedia Commons (CC BY-SA 4.0)

