Kia EV5 w rękach rzemieślnika: komfort tak, ale masa holowana kuleje

Elektryczna Kia EV5 trafiła na test do kogoś, kto naprawdę eksploatuje auto służbowe intensywnie. Bernhard Theine, mistrz siodlarstwa z Rommerskirchen w Niemczech, pokonuje co miesiąc co najmniej 5000 kilometrów, obsługując jeźdźców i właścicieli koni w terenie. Jego werdykt: EV5 oferuje wysoki komfort jazdy, ale dopuszczalna masa holowana jest zbyt niska jak na potrzeby rzemieślnika, który regularnie wozi sprzęt na przyczepie.

Najważniejsze:

Czytaj także: Test NAF El Prix 2026: BMW iX3 pobiło WLTP, ale zimą to samo auto może stracić jedną trzecią zasięgu

  • Wysoka, komfortowa pozycja siedząca to pierwsza zaleta, którą Theine wymienił po zajęciu miejsca za kierownicą EV5.
  • Miesięczny przebieg rzędu 5000 km sprawia, że komfort jazdy jest dla testującego parametrem krytycznym, nie opcjonalnym.
  • Główny zarzut dotyczy zbyt niskiej dopuszczalnej masy holowanej, bez podania konkretnych wartości w źródle redakcja nie jest w stanie ich przywołać, ale Theine wprost stwierdza, że „powinna być wyższa”.
  • Theine docenia nowoczesną technikę i sam korzysta ze sztucznej inteligencji do optymalizacji pracy w zakładzie, co przekłada się na jego oczekiwania wobec auta firmowego.

Pięć tysięcy kilometrów miesięcznie, to nie jest test weekendowy

Theine prowadzi zakład siodlarski w Rommerskirchen-Frixheim od 1998 roku. Na co dzień dojeżdża do klientów, by dopasowywać lub dostarczać nowe siodła dla jeźdźców i ich koni. Przy takim rytmie pracy auto służbowe to de facto drugie miejsce pracy, kierowca spędza w nim dziesiątki godzin miesięcznie. To zupełnie inny punkt odniesienia niż test dziennikarski, w którym auto jeździ przez tydzień głównie po mieście.

Czytaj także: Elektryk do 60 000 euro: Skoda Elroq 85 triumfuje w teście Auto Bild, ale Tesla bije ją zasięgiem. Co to znaczy dla polskiego kierowcy?

Na tym tle EV5 wypadł dobrze. Pierwszą rzeczą, jaką Theine wymienił po wsiadaniu do auta, była wysoka, komfortowa pozycja siedząca. W długodystansowej eksploatacji to nie detal, nisko posadowiony sedan po kilku godzinach jazdy zwyczajnie bardziej męczy.

Czytaj także: Elektryk za mały, elektryk za duży – test ADAC pokazuje, że liczy się efektywność, nie pojemność baterii

Warsztat wygląda tradycyjnie, ale właściciel myśli nowocześnie

Siodła i narzędzia na ścianach sprawiają, że zakład Theine’a robi tradycyjne wrażenie. Jednak jak wynika z materiału handwerk-magazin, 58-latek korzysta ze sztucznej inteligencji do optymalizacji swoich codziennych procesów roboczych. Źródło nie precyzuje, jakie konkretne systemy AI Theine stosuje w warsztacie, redakcja nie uzupełnia tu informacji spoza materiału źródłowego. Faktem jest natomiast, że człowiek, który automatyzuje własny zakład, podchodzi do wyboru auta firmowego analitycznie: liczy, porównuje, oczekuje technologicznej finezji. EV5 pod tym względem go nie zawiódł.

Gdzie EV5 nie spełnia oczekiwań: przyczepa to problem

Mimo ogólnie pozytywnej oceny Theine wskazał jeden wyraźny problem: dopuszczalna masa holowana jest jego zdaniem za niska jak na realne potrzeby rzemieślnika. W branży siodlarskiej przewożenie sprzętu na przyczepie to nie wyjątek, lecz standard. Jeśli auto nie pozwala tego robić w wymaganym zakresie, użytkownik staje przed niełatwym wyborem: szukać obejścia logistycznego, angażować dodatkowy pojazd albo rezygnować z elektryka na rzecz diesla.

Źródło nie podaje konkretnych wartości dopuszczalnej masy holowanej EV5 ani nie wskazuje, ile Theine potrzebuje, redakcja nie jest więc w stanie tych liczb przywołać. To istotna luka w materiale, którą warto mieć na uwadze przy lekturze: ocena „za mała” bez liczb to opinia, nie specyfikacja. Przed zakupem każdy użytkownik powinien samodzielnie zweryfikować ten parametr w dokumentacji technicznej i zestawić go z rzeczywistymi wymaganiami swojej działalności.

Co to oznacza w praktyce dla rzemieślnika z przyczepą?

Źródło nie opisuje wprost, jak Theine rozwiązuje ten problem w codziennej pracy, czy angażuje dodatkowy pojazd, wynajmuje transport, czy odkłada część przewozów. Ta luka jest znacząca, bo implikacje biznesowe są realne: konieczność utrzymania drugiego auta lub zlecania transportu to koszt, który bezpośrednio wpływa na rentowność firmy. Materiał handwerk-magazin stawia diagnozę, ale nie śledzi jej konsekwencji operacyjnych.

Warto przy tym odróżnić obserwację Theine’a od szerszej tezy: to, że EV5 ma zbyt niską masę holowaną dla jego konkretnego zastosowania, jest faktem ze źródła. Natomiast ewentualne porównania z innymi elektrykami lub dieslem w tej klasie to już teren poza materiałem źródłowym, redakcja ich nie przytacza.

Praktyczny wniosek przed zakupem

Test opublikowany przez handwerk-magazin dostarcza rzadkiej perspektywy: nie dziennikarza za kierownicą przez tydzień, lecz przedsiębiorcy, który liczy kilometry miesięcznie i dokładnie wie, czego mu brakuje. Dla firm, w których pracownicy jeżdżą dużo, ale bez konieczności ciągnięcia ciężkich przyczep, EV5 wypada jako komfortowa i technicznie dojrzała propozycja. Dla rzemieślników, których praca wiąże się z regularnym holowaniem ładunku, parametr dopuszczalnej masy holowanej powinien być pierwszą pozycją na liście kontrolnej, jeszcze przed jazdą próbną.

Fot. iMoD Official / Wikimedia Commons (CC BY 3.0)


ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Udostępni

Zobacz też

Więcej
Przeczytaj

Elektryczna pszczoła wraca, ale przez Maroko, nie Mediolan

Trójkołowa Ape zniknęła z włoskich ulic przez unijne przepisy. Teraz Fiat wskrzesza ją pod nazwą Tris, elektryczną, surową i zaskakująco ładowną. Pierwsze testy odbyły się w marokańskiej Casablance. Do Europy pojazd ma trafić w przyszłym roku.

Polityczny gniew, który zmienił motoryzację: historia klasycznego Mini

Mini powstało z kryzysu sueskiego i gniewu szefa BMC na niemieckie mikrosamochody. Rewolucyjny układ Aleca Issigonisa, silnik poprzeczny, napęd na przód, 80% podłogi dla pasażerów, wyznaczył standard dla całej motoryzacji. Ponad 5,38 miliona egzemplarzy w 40 lat, produkcja na 12 rynkach, trzy zwycięstwa w Monte Carlo i osobliwy paradoks: Mini przeżyło własnego następcę.

Lexus ES 350h Hybrid 2026: spokój kosztuje więcej, ale wciąż działa

Consumer Reports kupił anonimowo nowego Lexusa ES 350h Hybrid i podzielił się pierwszymi wrażeniami. Hybryda z napędem AWD spala około 5,3 l/100 km i przejeżdża blisko 965 km na baku, ale cena wzrosła o ponad 6000 dolarów względem poprzedniej generacji. Czy ten spokój jest wart swojej ceny?

BMW serii 3: czy elektryczna limuzyna i3 to godny następca diesla?

Diesel w BMW serii 3 odszedł do historii. Jego miejsce zajęła elektryczna limuzyna i3, która staje naprzeciwko benzynowego sześciocylindrowego. Süddeutsche Zeitung porównało oba napędy opisowo, bez liczb, ale z wnioskiem, który zaskoczy niejednego kierowcę.