Hyundai Santa Fe piątej generacji: rodzinny SUV z charakterem czy zbyt drogi kompromis?

Piąta generacja Hyundaia Santa Fe zrywa z zaokrągloną stylistyką poprzedników i stawia na kanciastą, wyrazistą sylwetkę. Niemieccy testerzy z MOZ.de sprawdzili wersję hybrydową na drodze. Wyniki są interesujące, ale kilka pytań pozostaje bez odpowiedzi.

Najważniejsze:

  • Santa Fe dostępny jest w dwóch wersjach napędu: plug-in hybrid o mocy 288 KM oraz hybryd 239 KM z silnikiem benzynowym 1,6 l.
  • Nadwozie mierzy 4,83 metra i oferuje konfiguracje pięcio-, sześcio- lub siedmioosobową.
  • Bagażnik w wersji pięciomiejscowej wynosi 711 litrów, co plasuje go wysoko w segmencie dużych SUV-ów rodzinnych.
  • Na rynku niemieckim ceny startują od 60 650 euro za wersję podstawową.
  • Santa Fe sprzedaje się słabiej niż rok temu, pytanie, czy winien jest design, cena, czy rosnąca konkurencja elektryczna.

Znana nazwa, radykalnie nowy styl, ale czy to zadziałało?

Nazwa Santa Fe towarzyszy Hyundaiowi od 2001 roku. Przez pierwsze cztery generacje auto ewoluowało w ramach zaokrąglonego, bezpiecznego designu. Piąta generacja zrywa z tym podejściem: SUV dostał kanciastą, geometryczną bryłę, która wyróżnia go wyraźnie na parkingu i na drodze. Autor testu MOZ.de opisuje ten zabieg jako mocną wizualną deklarację i przyznaje, że rozpoznawalność jest duża, ale jednocześnie wprost zaznacza, że taki design można lubić albo nie.

To uczciwe podsumowanie, bo kanciasta stylistyka jest dziś modna, ale niekoniecznie przekłada się na lepszą sprzedaż. Santa Fe w tym roku traci klientów, choć trudno z samego testu wywnioskować, na ile winny jest design, a na ile cena lub rosnąca oferta elektrycznych konkurentów. Warto o tym pamiętać przy zakupie: auto, które nie przekonuje wzrokiem, może być trudniejsze do odsprzedania.

Dwa napędy hybrydowe, ale czy hybryda się tu opłaca?

Santa Fe nie ma już w ofercie silnika czysto spalinowego. Do wyboru są dwie wersje hybrydowe: testowany klasyczny hybryd z łączną mocą 239 KM, w którym benzynowy silnik 1,6 litra odpowiada za 180 KM, oraz plug-in hybrid o mocy 288 KM z możliwością ładowania z gniazdka. Maksymalny moment obrotowy testowanego wariantu wynosi 380 Nm.

Wynik 0–100 km/h w 9,2 sekundy to przyzwoity rezultat jak na duży SUV rodzinny tej klasy. Prędkość maksymalna wynosi 196 km/h, co w praktyce oznacza komfortowe i bezpieczne poruszanie się po autostradzie, ale bez ambicji sportowych.

Kluczowe pytanie: czy 7,2 litra na 100 km to dobry wynik dla hybrydy? W segmencie dużych SUV-ów hybrydowych to wynik zbliżony do normy dla tej klasy pojazdów.

Parametr Hybrid 239 KM
Silnik spalinowy 1,6 l benzyna, 180 KM
Moc łączna 239 KM
Moment obrotowy 380 Nm
0–100 km/h 9,2 s
Prędkość maksymalna 196 km/h
Spalanie deklarowane 7,2 l/100 km
Cena od (Niemcy) 60 650 euro

Przestrzeń dla rodziny: 711 litrów to naprawdę dużo

Kanciasta bryła ma jedną wyraźną zaletę, której nie sposób podważyć: przestrzeń. Santa Fe można zamówić jako auto pięcio-, sześcio- lub siedmioosobowe. Wersja pięciomiejscowa oferuje 711 litrów bagażnika, to wynik, który plasuje go wysoko w segmencie dużych SUV-ów rodzinnych. Dla porównania, Volkswagen Tiguan w standardowej wersji oferuje wyraźnie mniej, choć Tayron, jego większy brat, jest bliżej tej pojemności.

Wariant siedmioosobowy to osobna historia: testerzy przyznają, że przy pełnym obłożeniu na bagaż zostaje niewiele miejsca. Santa Fe z siedmioma siedzeniami sprawdzi się zatem jako pojazd dla licznej rodziny w codziennych trasach miejskich i podmiejskich, ale na dłuższy wyjazd wakacyjny z pełnym kompletem pasażerów jest już zbyt ciasny bagażnikowo. Kto często wozi więcej niż pięć osób i potrzebuje miejsca na walizki, powinien rozważyć większe alternatywy lub zaakceptować kompromis.

Wnętrze oceniono jako solidne i funkcjonalne. Duży cyfrowy panel obsługuje się intuicyjnie, a producent zachował część fizycznych przełączników, co w dobie powszechnego chowania wszystkich funkcji w ekranie dotykowym jest decyzją, którą testerzy odnotowują z wyraźną aprobatą.

Wyposażenie seryjne: bogato, choć cena wyjściowa jest wysoka

Już w bazowej wersji Santa Fe otrzymuje reflektory LED, kamerę 360 stopni, dwuzonową klimatyzację automatyczną z przodu, ogrzewane lusterka i kierownicę, tempomat oraz asystentów wykrywania zmęczenia kierowcy, monitorowania pasa ruchu i martwego pola, a także kamerę cofania, nawigację i system audio. W wersjach sześcio- i siedmioosobowych klimatyzację automatyczną zamontowano też z tyłu.

To bogate wyposażenie seryjne robi wrażenie, ale trzeba je zestawić z ceną wyjściową powyżej 60 000 euro na rynku niemieckim. W tym przedziale cenowym Santa Fe rywalizuje z autami, które do niedawna były uznawane za segment premium. Kto szuka SUV-a rodzinnego w niższej cenie, będzie musiał sięgnąć po mniejsze modele lub starsze generacje.

Wariant (rynek niemiecki) Cena od
Wersja podstawowa 60 650 euro
Z napędem 4×4 62 750 euro
Z napędem 4×4 i siedmioma miejscami 63 950 euro

Jak jeździ? Lepiej niż sugeruje waga

Dwa tony to sporo, ale testerzy nie narzekają na zachowanie Santa Fe na drodze. Zawieszenie zostało dobrze wyregulowane i pozwala na dynamiczniejszą jazdę w zakrętach niż można by oczekiwać po tym rozmiarze. Kierownica reaguje precyzyjnie, a automatyczna skrzynia biegów została oceniona jako dobrze dopasowana do charakteru auta. Testowany egzemplarz miał napęd na cztery koła, który poprawia przenoszenie mocy na asfalt, przy mokrej nawierzchni lub zimą to wyraźna zaleta.

Spadki sprzedaży: design odstraszył czy winna cena?

MOZ.de podaje, że Hyundai zwiększył sprzedaż w Niemczech o 1,8 procent w tym roku, podczas gdy cały rynek rósł o 4,8 procent, marka rosła więc wyraźnie wolniej niż konkurencja. Santa Fe, Ioniq 5 i Ioniq 6 odnotowały spadki, podczas gdy zyski przyniosły Inster, Tucson i Staria.

To ważny kontekst zakupowy. Możliwych przyczyn jest kilka i żadna nie wyklucza pozostałych: kanciasty design rzeczywiście dzieli opinie i część klientów mogła wybrać bardziej neutralny wizualnie Tucson lub konkurencyjne Sorento; cena powyżej 60 000 euro na rynku niemieckim jest barierą; wreszcie rosnąca oferta elektrycznych SUV-ów, w tym z samego Hyundaia, przyciąga część dotychczasowych nabywców hybryd. Sam test tego nie rozstrzyga, ale dane sprzedażowe sugerują, że Santa Fe, mimo solidnych osiągów i bogatego wyposażenia, nie przekonuje dostatecznie wielu kupujących.

Najczęściej zadawane pytania

Czy 239 KM hybrydy wystarczy do codziennej jazdy z rodziną?

Tak. Moment obrotowy 380 Nm sprawia, że SUV rusza sprawnie, a wynik 9,2 sekundy do 100 km/h jest w pełni wystarczający do jazdy miejskiej i trasowej. To nie jest auto sportowe, ale nikt rozsądny tego nie oczekuje od rodzinnego SUV-a tej wielkości.

Czy 7,2 litra na 100 km to dobry wynik dla dużej hybrydy?

W segmencie dużych SUV-ów hybrydowych to wynik typowy, niewyróżniający się ani pozytywnie, ani negatywnie. Jest to wynik typowy dla tej klasy pojazdów.

Czy wersja siedmiomiejscowa ma sens dla rodziny z dziećmi?

Tak, ale z zastrzeżeniem: przy pełnym obłożeniu siedmiu osób bagażnik praktycznie znika. Santa Fe w wariancie siedmioosobowym sprawdzi się na krótkich trasach i w codziennym transporcie, ale na urlop z pełną rodziną i walizkami może być za ciasny bagażnikowo.

Dlaczego Santa Fe sprzedaje się słabiej, skoro test wypada pozytywnie?

Dobre wyniki w teście nie zawsze przekładają się na sprzedaż. Kontrowersyjny design, wysoka cena wyjściowa i rosnąca konkurencja, w tym elektryczne SUV-y z samego Hyundaia, to trzy realne czynniki, które mogą zniechęcać potencjalnych kupujących nawet przy obiektywnie solidnym produkcie.

Materiał przygotowany z wykorzystaniem narzędzi sztucznej inteligencji.

Fot. HappyMidnight / Wikimedia Commons (CC BY-SA 3.0)


ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Udostępni

Zobacz też

Więcej
Przeczytaj

Hyundai Pleos kontra Tesla: koreański koncern przestał kopiować i zaczął wyznaczać standardy

Hyundai Motor Group przetestował w Seulu system multimedialny Pleos zamontowany w sedanie Grandeur. MotorTrend ocenia, że to nie kolejna kopia interfejsu Tesli – Pleos obsługuje CarPlay i Android Auto, oferuje fizyczne przyciski jako celowy wybór bezpieczeństwa i zapowiada otwarty sklep z aplikacjami. Asystent AI Gleo działa dziś głównie w obrębie funkcji pojazdu; wyszukiwanie internetowe i Zoom to plany bez podanej daty. Data europejskiego wdrożenia pozostaje nieznana.

Muscle car musi być ekologiczny: Dodge Charger świętuje 60-lecie z turboszóstką i wtyczką

Dodge Charger świętuje 60-lecie w obliczu paradoksu: kultowy muscle car musi teraz spełniać normy emisyjne. V8 zastąpiła turbodoładowana szóstka rzędowa z napędem 4×4, a obok spalinowego Scat Pack pojawił się elektryczny Daytona – według testu Handelsblatt pierwszy muscle car oferowany w wersji całkowicie elektrycznej. Czy emocje przetrwały transformację?

Dacia Spring drugiej generacji: dla kogo naprawdę, a dla kogo zdecydowanie nie

Dacia Spring drugiej generacji to wciąż najtańsze nowe auto elektryczne w Europie – wersja podstawowa kosztuje mniej niż 18 000 euro. Nowa platforma wspólna z Renault Twingo, europejska produkcja w Słowenii i większe nadwozie to realne postępy. Ale 250 km zasięgu WLTP i 50 kW ładowania DC jasno określają, dla kogo Spring jest dobrym wyborem, a dla kogo nie.

Bateria elektryka po 150 tys. km wciąż prawie jak nowa. Co to znaczy, gdy chcesz kupić używanego EV?

Większość używanych elektryków po 150 tysiącach kilometrów zachowuje ponad 90 procent pierwotnej pojemności baterii – wynika z analizy austriackiej firmy Aviloo obejmującej ponad pół miliona testów. To znacznie więcej, niż wymagają gwarancje producentów. Ale różnice między egzemplarzami tego samego modelu mogą sięgać 13,5 punktu procentowego – i właśnie dlatego wskaźnik SoH powinien zastąpić przebieg jako główne kryterium oceny używanego elektryka.