26. Ahr-Rotwein-Klassik 2026: powrót oldtimerów do Doliny Ahry po czterech latach

28 czerwca 2026 roku rynek w Ahrweiler wypełnił się dźwiękiem silników pamiętających czasy, gdy autostrad jeszcze nie było. Klub AAC Bad Neuenahr przeprowadził jubileuszową, 26. edycję rajdu Ahr-Rotwein-Klassik, wystawiając na trasę przez Eifel i Dolinę Ahry 140 zabytkowych i youngtimer-owych pojazdów. Dla wielu uczestników był to powrót wyczekiwany od lat, od czasu katastrofalnej powodzi, która w 2021 roku zrujnowała ten region.

Najważniejsze:

Czytaj także: Mazda CX-5 2026 – większa, minimalistyczna i bez turbo. Czy to nadal najlepszy kompaktowy SUV?

  • 140 pojazdów wystartowało 28 czerwca 2026 z rynku w Ahrweiler, co pół minuty, jeden za drugim.
  • Obowiązkowy postój na rynku w Mayen trwał około trzech kwadransów, publiczność mogła oglądać auta z bliska.
  • Trasa wiodła przez Eifel i Dolinę Ahry, a uczestnicy mijali miejsca wciąż noszące ślady powodzi z 2021 roku.
  • Obok klas turystycznej i youngtimer wystawiono klasę sportowo-turystyczną, w której jedenastu uczestników musiało samodzielnie wytyczyć swój odcinek trasy.
  • Impreza wróciła do Ahrtalu po czteroletniej przerwie spowodowanej skutkami powodzi.

Dolina Ahry: wino, powódź i powolne odradzanie

Polskiemu czytelnikowi warto przybliżyć kontekst geograficzny i historyczny. Ahrtal, czyli Dolina Ahry, to malownicza dolina rzeczna w zachodniej Nadrenii-Palatynacie, niedaleko Bonn. Region słynie z produkcji czerwonego wina, stąd nazwa rajdu nawiązująca do lokalnego trunku. W 2021 roku stał się jednak symbolem jednej z największych katastrof naturalnych w historii powojennych Niemiec. Gwałtowna powódź zniszczyła miejscowości, pochłonęła ofiary śmiertelne i wyłączyła region z normalnego funkcjonowania na długie miesiące. Odbudowa infrastruktury, mostów, dróg i budynków trwała latami.

Właśnie dlatego czteroletnia nieobecność rajdu w Ahrtal to nie była zwykła zmiana kalendarza. To był gest zrozumienia wobec regionu, który potrzebował czasu. Powrót 26. edycji Ahr-Rotwein-Klassik na te trasy ma więc wymiar nie tylko motoryzacyjny, ale i symboliczny: świadczy o stopniowym odradzaniu się okolicy. Jak zaznaczył kierownik trasy Robert Kreusch, zniszczenia po powodzi są wciąż widoczne gołym okiem podczas przejazdu, rajd przejeżdża przez nie jak żywy świadek historii regionu.

Rajd regularności: sztuka precyzji, nie prędkości

Ahr-Rotwein-Klassik to nie wyścig. To rajd regularności, forma motorsportu, w której nie liczy się, kto dojedzie pierwszy, lecz kto przejedzie trasę w jak najbardziej równomiernym, z góry określonym tempie. Uczestnicy starają się utrzymać dokładnie zadaną prędkość średnią na poszczególnych odcinkach, a punkty karne naliczane są za każde odchylenie od normy. To dyscyplina wymagająca niemal medytacyjnego skupienia, dobrej komunikacji między kierowcą a pilotem oraz doskonałej znajomości własnego pojazdu, który w przypadku tej imprezy może mieć nawet niemal sto lat.

Dodatkowego smaczku dodaje klasa sportowo-turystyczna, w której jedenastu uczestników musiało samodzielnie opracować trasę na podstawie specjalnych wskazówek nawigacyjnych. W żargonie rajdowym „Chińczycy” i „ości ryby” (niem. Chinesen i Fischgräte) to graficzne symbole stosowane na kartach drogowych, uproszczone rysunkowe oznaczenia skrzyżowań i manewrów, które zastępują nazwy ulic. Jazda według takich wskazówek wymaga wprawy, bo jeden błąd w odczycie symbolu może oznaczać zgubienie trasy. Ta kategoria przyciąga najbardziej doświadczonych uczestników i stanowi wyraźne odróżnienie imprezy od zwykłego zlotu.

Jak wyglądał dzień rajdu od środka?

Uczestnicy zebrali się już od godziny 8:00 na farmie strusi w Remagen, gdzie odbyło się wspólne śniadanie i techniczne odprawy. Na rynek w Ahrweiler dotarli około 10:15, a pół godziny później padła komenda startu. Starty odbywały się co pół minuty pod komentarzem Berndta Schultza, miłośnika oldtimerów. Wyobraźmy sobie tę scenę: co trzydzieści sekund z rynku wyjeżdża kolejny klasyk, jeden za drugim, przez niemal godzinę.

Trasa prowadziła przez Ramersbach, Kempenich, Jammelshofen i Arft, następnie obok zamku Bürresheim do Mayen, gdzie zaplanowano obowiązkowy postój trwający trzy kwadranse. Po przerwie kolumna ruszyła wzdłuż malowniczych tras przez okolice Monreal i Virneburg, a następnie przez doliny Herschbach i Kesselinger z powrotem do Ahrtalu. Na trasie czekały też zadania i gierki dla uczestników. Meta znajdowała się tam, gdzie start, na rynku w Ahrweiler. Ceremonia wręczenia nagród odbyła się natomiast na farmie strusi w Remagen, gdzie dzień się rozpoczął.

Tempo było spokojne i krajoznawcze, ale trasa długa i wymagająca uwagi przez cały czas.

Postój w Mayen: godzina z historią motoryzacji na wyciągnięcie ręki

Dla mieszkańców Mayen i okolic najciekawszy był czas obowiązkowego postoju na rynku. Dzięki współpracy miejscowego klubu motoryzacyjnego zrzeszonego w ADAC rajd zatrzymał się na rynku w Mayen na obowiązkowej przerwie. Prezes AAC Bad Neuenahr Hermann-Josef Doll powiedział, że dzięki temu wsparciu możliwe było zaplanowanie postoju w Mayen i wyraził satysfakcję zarówno z liczby zgłoszeń, jak i z samego faktu obecności na tamtejszym rynku.

140 startujących pojazdów to jak na regionalną imprezę liczba znacząca, co oznacza, że przez rynek w Mayen przewijał się nieustanny korowód klasyków. Wśród nich znalazły się prawdziwe motoryzacyjne rarytasy: Ford Model A Phaeton Cabrio z 1929 roku prowadzony przez Antona Molenaara, Alvis Speed 25 SC z 1938 roku pilotowany przez Uwego Brogsittera, a także Cadillac Sedan z 1947 roku i Buick Roadmaster z 1955 roku. Pozostałe marki reprezentowane na trasie to między innymi Audi, Mercedes, Alfa Romeo, Jaguar E-Type, Lancia, Porsche, Fiat, Volvo, Citroën i MG.

Najstarszy uczestnik, wspomniany Ford z 1929 roku, trafił na trasę w świecie, w którym nie istniały jeszcze autostrady w dzisiejszym rozumieniu, a większość Europejczyków nigdy nie siedziała za kierownicą. Dziś pokonuje rajdową trasę przez Eifel. To chyba najkrótsza opowieść o tym, czym są oldtimery.

Trzy klasy, trzy różne filozofie uczestnictwa

Rajd podzielony był na trzy kategorie, które warto rozumieć nie jako formalny podział, lecz jako trzy różne sposoby przeżywania tej imprezy:

  • Klasa turystycznaformuła otwarta, bez szczególnych wymogów nawigacyjnych, dostępna dla szerokiego grona uczestników z klasycznymi pojazdami. Liczy się przyjemność jazdy i sam udział.
  • Klasa youngtimerpojazdy produkowane od 1996 roku. To rosnący trend w świecie kolekcjonerów: auta z lat 90., które kiedyś uchodziły za zwykłe samochody, coraz częściej są doceniane jako klasyki. Youngtimery to kategoria, która przyciąga młodszych uczestników, wejście do świata klasycznej motoryzacji jest dla nich finansowo bardziej dostępne niż zakup przedwojennego rarytasa.
  • Klasa sportowo-turystycznajedenastu uczestników, największe wymagania. Samodzielne opracowanie trasy na podstawie symbolicznych wskazówek nawigacyjnych odsiewa przypadkowych i nagradza doświadczonych. To dla tych, którzy chcą czegoś więcej niż przejażdżki.

Podział ten pokazuje, że organizatorzy świadomie budują rajd jako imprezę dostępną dla różnych poziomów zaangażowania, od rodzinnej przejażdżki klasykiem po poważną rywalizację nawigacyjną.

Najczęściej zadawane pytania

Czy stary samochód może w ogóle wytrzymać pięć godzin rajdu bez awarii?

To jedno z bardziej praktycznych pytań, które nasuwa się widzowi. Organizatorzy nie podają statystyk awaryjności, ale sama formuła rajdu regularności, spokojne tempo, brak gwałtownych przyspieszeń, znane trasy, jest znacznie łaskawsza dla starych mechanizmów niż wyścig. Właściciele takich pojazdów zazwyczaj przygotowują je do sezonu miesiącami. Ford z 1929 roku na trasie rajdu to efekt setek godzin pracy mechanicznej, a nie spontaniczna decyzja.

Dlaczego granicą dla youngtimer-ów jest rok 1996?

Źródło nie wyjaśnia tej granicy wprost. W świecie motoryzacji klasycznej przyjmuje się różne cezury, niektóre organizacje uznają za klasyki pojazdy powyżej 25 lub 30 lat. Granica 1996 roku oznacza, że w 2026 roku do klasy youngtimer kwalifikują się auta mające co najmniej 30 lat. To umowna linia, za którą zaczyna się sentyment i rosnąca wartość kolekcjonerska.

Gdzie znaleźć więcej informacji o rajdzie i ewentualnych przyszłych edycjach?

Organizator, AAC Bad Neuenahr, prowadzi stronę internetową pod adresem www.aac-badneuenahr.de, gdzie publikowane są aktualne informacje dla uczestników i widzów.

Fot. Wolfgang Weiser / Pexels


ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Udostępni

Zobacz też

Więcej
Przeczytaj

Renault 4: jak proste auto dla rolnika i mieszczanki stało się jednym z najdłużej produkowanych samochodów w historii

Renault 4 powstał jako odpowiedź na Citroëna 2CV – miał być autem dla rolnika, mieszczanki i rodziny jednocześnie. Przez ponad trzy dekady wyprodukowano ponad 8 milionów egzemplarzy w dwudziestu fabrykach na czterech kontynentach. Dziś uznaje się go za pierwszy masowo produkowany hatchback na świecie i jeden z siedemnastu najdłużej produkowanych modeli w historii motoryzacji.

Hybrydy, liftingi i elektryki w testach samochodów – co naprawdę zmieniło się na rynku?

Analiza testów samochodów z moto.infor.pl pokazuje, że hybrydy i elektryki stanowią już ponad połowę testowanych modeli. Sprawdzamy, co to oznacza dla kupującego, dlaczego liftingi kryją więcej zmian niż widać i które pytania testy samochodowe rzadko zadają wprost.

Ze złomowiska przed zamek: EMW 340 i historia powojennej motoryzacji NRD

EMW 340 Torstena Schmidta jeszcze niedawno był stertą złomu. Dziś lśni bielą i w sierpniu stanie przed zamkiem w Schwerinie, na pierwszym w historii zjeździe modeli BMW i EMW 340. To nie tylko pokaz zabytkowych aut, lecz lekcja powojennej historii przemysłowej Niemiec zapisana w blasze i chromie.

Mercedes C400 4Matic: elektryczna klasa C wchodzi drogo, ale z rozmachem

Elektryczny Mercedes C400 4Matic kosztuje ponad 67 tysięcy euro i wchodzi na rynek wyłącznie jako mocna, droga wersja szczytowa. To świadoma strategia: Stuttgart odpowiada na presję chińskiej konkurencji i BMW, wybierając lukratywny segment biznesowy zamiast walki ceną. 490 KM, zasięg do 800 km w normie i zawieszenie pneumatyczne – ale czy ta kombinacja uzasadnia cenę wyższą o ponad 12 tysięcy euro od spalinowego C200?