Na 24. Oldtimertage w Stockheim zjechało zdecydowanie ponad 500 zabytkowych pojazdów. Największe zainteresowanie wzbudził Ford TT z 1924 roku – ciężarowa odmiana słynnej Tin Lizzy i jednocześnie najstarsze auto całego zlotu. Jego historia to opowieść o epoce, w której kolor nadwozia nie był kwestią wyboru.
DeLorean DMC-12 miał być przystępnym autem sportowym dla klasy średniej. Skończyło się bankructwem firmy, aresztowaniem założyciela i ceną dwukrotnie wyższą niż obiecywano. Przetrwał tylko dlatego, że zagrał wehikuł czasu w filmie. Historia stalowego klina, który przegrał rynek, ale wygrał kulturę popularną.
Renault 4 powstał jako odpowiedź na Citroëna 2CV, ale poszedł znacznie dalej: dał kierowcom silniejszy silnik chłodzony cieczą, prostsze zawieszenie i nadwozie uznawane dziś za pierwszy masowo produkowany hatchback świata. Przez ponad trzy dekady i w dwudziestu fabrykach na czterech kontynentach powstało ponad 8 milionów egzemplarzy — i zaprojektował kategorię kompaktów, która do dziś dominuje na europejskich drogach.
Trabant produkowano w Zwickau przez ponad trzydzieści lat, niemal bez zmian konstrukcyjnych. Historia tego samochodu to opowieść o tym, jak gospodarka planowa potrafi zamienić przeciętny produkt w symbol epoki: od duroplastu, który rozwiązał problem korozji, a stworzył problem recyklingu, po dziesięcioletnie listy oczekujących, które z prostego zakupu uczyniły życiowe przedsięwzięcie.
Mini Classic to nie tylko ikona lat 60. – to techniczny punkt zwrotny, który wyznaczył standard dla dziesiątek późniejszych aut. Układ silnika poprzecznego z napędem na przednie koła, wymyślony przez Aleca Issigonisa w odpowiedzi na kryzys sueski, skopiowały Honda, Nissan, Fiat i niemal wszyscy inni producenci małych samochodów. Łącznie powstało około 5,38 mln egzemplarzy, a w 1999 roku Mini uznano za drugie najbardziej wpływowe auto XX wieku.
Analiza testów samochodów z moto.infor.pl pokazuje, że hybrydy i elektryki stanowią już ponad połowę testowanych modeli. Sprawdzamy, co to oznacza dla kupującego, dlaczego liftingi kryją więcej zmian niż widać i które pytania testy samochodowe rzadko zadają wprost.
EMW 340 Torstena Schmidta jeszcze niedawno był stertą złomu. Dziś lśni bielą i w sierpniu stanie przed zamkiem w Schwerinie, na pierwszym w historii zjeździe modeli BMW i EMW 340. To nie tylko pokaz zabytkowych aut, lecz lekcja powojennej historii przemysłowej Niemiec zapisana w blasze i chromie.
Elektryczny Mercedes C400 4Matic kosztuje ponad 67 tysięcy euro i wchodzi na rynek wyłącznie jako mocna, droga wersja szczytowa. To świadoma strategia: Stuttgart odpowiada na presję chińskiej konkurencji i BMW, wybierając lukratywny segment biznesowy zamiast walki ceną. 490 KM, zasięg do 800 km w normie i zawieszenie pneumatyczne – ale czy ta kombinacja uzasadnia cenę wyższą o ponad 12 tysięcy euro od spalinowego C200?
Garbus miał być autem dla każdego Niemca, ale przed wojną w wersjach cywilnych opuściło fabrykę zaledwie 630 pojazdów, wytworzonych z udziałem pracy przymusowej. Prawdziwy sukces Volkswagena zaczął się dopiero w 1945 roku, gdy brytyjskie wojsko ocaliło zakład przed rozbiórką z czysto pragmatycznych powodów. To historia obietnicy, która nie doszła do skutku w warunkach, dla których była tworzona, i globalnego koncernu, który zbudował się na jej powojennych gruzach.