DeLorean DMC-12: historia auta, które uratowało kino, a zabiło firmę

DeLorean miał pecha finansowego: zanim zdążył się sprzedać, firma zbankrutowała. Zanim się zestarzeł, kino go uratowało. Stalowy klin z unoszonymi drzwiami to historia pomysłu, który był zbyt drogi, zbyt słaby i zbyt spóźniony, a mimo to przetrwał wszystkich, którzy go pogrzebali.

Najważniejsze:

  • Jednostkę napędową zmieniano kilkakrotnie, zanim ostatecznie wybrano silnik V6 wspólnej konstrukcji trzech producentów: Peugeota, Renault i Volvo
  • Firma DeLorean Motor Company ogłosiła upadłość, a bankructwo i sprawa karna to dwa oblicza tego samego kryzysu, nie przypadkowy zbieg okoliczności
  • Powstało niecałe 9 tysięcy egzemplarzy; do 2007 roku na drogach wciąż jeździło około 6500 sztuk, wyjątkowo wysoki odsetek jak na auto kupowane raczej sercem niż rozumem
  • Próba wskrzeszenia marki w 2007 roku okazała się zabiegiem marketingowym: firma nie uzyskała uprawnień do nadawania nowych numerów identyfikacyjnych pojazdów, więc reklamowane jako nowe auta były w istocie odrestaurowanymi oryginałami
  • Cena ponad dwukrotnie przekroczyła zakładaną, osiągając poziom porównywalny z rocznym zarobkiem przeciętnego Amerykanina, obiecano auto dla klasy średniej, dostarczono produkt dla zamożnych, z osiągami tego nie uzasadniającymi

Od pomysłu do fabryki pod Belfastem

Historia zaczyna się w połowie lat 70., gdy John DeLorean odszedł ze stanowiska wiceprezesa General Motors, by stworzyć własny samochód sportowy. W miarę ewolucji projektu nazwa zmieniała się kilkakrotnie, aż do oznaczenia DMC-12, gdzie liczba wywodziła się od zakładanej ceny sprzedaży wynoszącej 12 tysięcy dolarów.

Charakterystyczne, unoszone ku górze drzwi w stylu skrzydeł mewy nawiązywały do rozwiązania stosowanego wcześniej w Mercedesie 300SL. Za układ zawieszenia odpowiadali inżynierowie związani z projektem Lotusa Esprit.

Silnik zmieniany kilkakrotnie: historia, której prawie nikt nie zna

Mało kto pamięta, że DeLorean miał wyglądać zupełnie inaczej pod maską. Pierwotnie planowano centralnie umieszczony silnik Wankla. Gdy produkcja tej jednostki dobiegła końca, zespół przerzucił się na silnik Forda, a ten z kolei ustąpił miejsca układowi napędowemu z Citroëna. Citroën uznał jednak własną jednostkę za zbyt słabą do turbodoładowania i sam zasugerował poszukanie innego dostawcy.

Ostatecznie wybór padł na silnik V6 PRV, będący wspólną konstrukcją Peugeota, Renault i Volvo. Ponieważ nowy agregat nie mieścił się w środkowej części nadwozia, konstruktorzy przenieśli go na tył auta, konfiguracja ta przetrwała do modelu produkcyjnego.

Te ciągłe zmiany generowały opóźnienia. Do przeprojektowania konstrukcji zaangażowano inżynierów z Lotus Cars, którzy wprowadzili sprawdzone przez siebie rozwiązania, otwierając tym samym drogę do wyboru nielakierowanej stali nierdzewnej, odpornej na korozję.

Dane techniczne DMC-12, liczby w kontekście

Parametr Wartość
Silnik V6 PRV, 2,85 l (2849 cm³), SOHC, 2 zawory na cylinder
Moc maksymalna 130 KM (96,9 kW) przy 5500 obr./min
Moment obrotowy 208 N·m przy 2750 obr./min
Przyspieszenie 0–100 km/h 8,5 s
Prędkość maksymalna 205 km/h
Skrzynia biegów 5-biegowa manualna (Renault) lub automatyczna za dopłatą

Osiągi DMC-12 były słabe nawet jak na standardy początku lat 80. DeLorean kosztował tyle co auto z wyższej półki, a do setki docierał w czasie, który lokował go bliżej samochodów rodzinnych niż sportowych. Model zyskał reputację auta o słabych osiągach, co w klasie sportowej było wyrokiem. Moc silnika była przy tym celowo ograniczona, by spełniać normy emisji spalin obowiązujące na rynku amerykańskim, dla którego pojazd był przeznaczony.

Cena, która wykluczyła klientów

Zakładana cena sprzedaży, od której pochodzi nazwa DMC-12, nigdy nie stała się rzeczywistością. Wzrost wartości funta szterlinga względem dolara, kryzys naftowy i ogólnogospodarcze zawirowania sprawiły, że auto trafiło do sprzedaży w cenie ponad dwukrotnie wyższej niż planowana. W przeliczeniu na wartość z 2024 roku odpowiadało to równowartości około 86 tysięcy dolarów.

Oznaczało to bankructwo logiki marketingowej: obiecano auto za cenę dostępną dla klasy średniej, dostarczono produkt dla zamożnych, z osiągami, które tej ceny absolutnie nie uzasadniały. Efekt był nieuchronny: kiepska sprzedaż, rosnące zapasy magazynowe i finansowy kryzys firmy, który przyszedł szybciej, niż ktokolwiek się spodziewał.

Produkcja: kiedy ruszyła i kiedy się skończyła?

Źródła podają różne daty startu produkcji. Oficjalny początek seryjnej produkcji przypadł na luty 1981 roku. Fabryka działała w Dunmurry, miejscowości na obrzeżach Belfastu w Irlandii Północnej.

Łącznie zmontowano od niecałych 9 tysięcy do około 9 tysięcy egzemplarzy, zależnie od źródła. Do 2007 roku na drogach jeździło wciąż około 6500 sztuk, imponująco wysoki odsetek jak na auto produkowane przez niespełna dwa lata.

Bankructwo i aresztowanie założyciela: dwa oblicza jednego kryzysu

Finansowe problemy dopadły firmę błyskawicznie. DeLorean Motor Company trafiła pod zarząd komisaryczny jeszcze w trakcie produkcji, a ostatecznie ogłosiła upadłość.

Aresztowanie założyciela nie było oderwane od finansowej zapaści firmy. Desperacko poszukując środków na jej ratowanie, DeLorean nawiązał kontakty, które skończyły się zarzutami karnymi. Bankructwo i sprawa sądowa to zatem dwa oblicza tego samego kryzysu, a nie przypadkowa zbieżność dat.

Druga młodość dzięki kinu

Auto, które jako produkt komercyjny poniosło porażkę, zyskało pośmiertny rozgłos jako wehikuł czasu w trylogii filmowej Powrót do przyszłości z lat 1985–1990. To właśnie film sprawił, że stalowy klin z unoszonymi drzwiami stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych samochodów w kulturze popularnej, mimo reputacji słabego i mało satysfakcjonującego w prowadzeniu pojazdu.

DeLorean pojawiał się później wielokrotnie poza kinem. Widać go w teledyskach kilku wykonawców: grupy muzyków znanych jako 2 Brothers on the 4th Floor, duetu Macklemore i Ryan Lewis w klipie do Thrift Shop, a także w produkcjach Music Instructor, Cleo (w remiksie Basto piosenki Zabiorę nas), FKi 1st z Post Malone w The Meaning oraz Tuzza Globale. Auto pojawia się w odcinku serialu Amerykański tata zatytułowanym Delorean Story-an oraz w Orange is the New Black. W grze Grand Theft Auto Online występuje jako Imponte Deluxo z dodaną fikcyjną zdolnością unoszenia się nad ziemią, a swoje miejsce znalazł też w Forza Horizon 5.

Mistyfikacja z 2007 roku: jak sprzedawać „nowe” auta bez wymaganych uprawnień?

W 2007 roku przedsiębiorstwo działające pod nazwą DMC, niemające żadnego formalnego związku z oryginalnym producentem, ogłosiło wznowienie produkcji ograniczonej liczby egzemplarzy DMC-12. Zapowiadano oryginalny silnik z ulepszeniami zwiększającymi moc oraz ręczny montaż w zakładzie w Teksasie.

Cały przekaz okazał się zabiegiem marketingowym. Kluczowy szczegół: firma nie uzyskała uprawnień do nadawania nowym pojazdom numerów identyfikacyjnych (VIN). Bez nich legalna sprzedaż nowego samochodu w Stanach Zjednoczonych jest niemożliwa. Reklamowane jako nowe DeLoreany pozostawały więc prawnie tym, czym były w rzeczywistości, odrestaurowanymi oryginałami z fabryki pod Belfastem, sprzedawanymi w cenach nowych aut. W 2012 roku wszelkie informacje o rzekomej nowej produkcji zniknęły z oficjalnej strony firmy.

Najczęściej zadawane pytania

Czy DeLorean DMC-12 był szybkim autem jak na swoje czasy?

Nie, i to jest jeden z największych paradoksów tej marki. Mimo sportowej sylwetki i ceny z wyższej półki auto osiągało wyniki bliższe samochodom rodzinnym niż sportowym. Silnik miał ograniczoną moc, częściowo ze względu na normy emisji spalin obowiązujące na rynku amerykańskim. DMC-12 był znany z braku mocy i niesatysfakcjonujących osiągów, co w segmencie sportowym było wyrokiem rynkowym.

Dlaczego DeLorean ma nadwozie ze stali nierdzewnej?

Ostatecznie wybór padł na nielakierowaną, odporną na korozję stal nierdzewną, która stała się jednym z wyróżników modelu. Stalowe nadwozie stało się później jednym z najbardziej rozpoznawalnych elementów stylistycznych modelu.

Dlaczego DeLorean kosztował dwa razy więcej niż zakładano?

Zakładana cena wywodząca się z nazwy DMC-12 nie uwzględniała wzrostu wartości funta szterlinga wobec dolara ani skutków kryzysu naftowego i gospodarczego przełomu lat 70. i 80. Ostateczna cena w momencie produkcji osiągnęła poziom porównywalny z rocznym wynagrodzeniem przeciętnego Amerykanina, czyniąc z auta produkt de facto luksusowy, bez osiągów, które tę cenę uzasadniałyby.

Czy produkcja DeLoreana DMC-12 została kiedykolwiek wznowiona?

Nie. Zapowiedzi z 2007 roku okazały się zabiegiem marketingowym bez pokrycia. Firma działająca pod nazwą DMC nie uzyskała uprawnień do nadawania nowym pojazdom numerów identyfikacyjnych, bez których legalna sprzedaż nowego samochodu w USA jest niemożliwa. Auta reklamowane jako nowe były w rzeczywistości odrestaurowanymi oryginałami, a informacje o rzekomej nowej produkcji usunięto ze strony firmy w 2012 roku.

Skąd pochodzi nazwa DMC-12?

Liczba 12 w nazwie modelu wywodziła się od pierwotnie zakładanej ceny sprzedaży wynoszącej 12 tysięcy dolarów. Ironicznie, ostateczna cena rynkowa była ponad dwukrotnie wyższa, czyniąc z nazwy mimowolny pomnik niezrealizowanych ambicji finansowych projektu. Oznaczenie DMC-12 było wewnętrznym symbolem przedprodukcyjnym, w materiałach sprzedażowych i reklamach model figurował po prostu jako „DeLorean”.

Fot. János Tamás / Wikimedia Commons (CC BY 2.0)


ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Udostępni

Zobacz też

Więcej
Przeczytaj

Renault 4: jak proste auto dla rolnika i mieszczanki stało się jednym z najdłużej produkowanych samochodów w historii

Renault 4 powstał jako odpowiedź na Citroëna 2CV – miał być autem dla rolnika, mieszczanki i rodziny jednocześnie. Przez ponad trzy dekady wyprodukowano ponad 8 milionów egzemplarzy w dwudziestu fabrykach na czterech kontynentach. Dziś uznaje się go za pierwszy masowo produkowany hatchback na świecie i jeden z siedemnastu najdłużej produkowanych modeli w historii motoryzacji.

Hybrydy, liftingi i elektryki w testach samochodów – co naprawdę zmieniło się na rynku?

Analiza testów samochodów z moto.infor.pl pokazuje, że hybrydy i elektryki stanowią już ponad połowę testowanych modeli. Sprawdzamy, co to oznacza dla kupującego, dlaczego liftingi kryją więcej zmian niż widać i które pytania testy samochodowe rzadko zadają wprost.

Ze złomowiska przed zamek: EMW 340 i historia powojennej motoryzacji NRD

EMW 340 Torstena Schmidta jeszcze niedawno był stertą złomu. Dziś lśni bielą i w sierpniu stanie przed zamkiem w Schwerinie, na pierwszym w historii zjeździe modeli BMW i EMW 340. To nie tylko pokaz zabytkowych aut, lecz lekcja powojennej historii przemysłowej Niemiec zapisana w blasze i chromie.

Mercedes C400 4Matic: elektryczna klasa C wchodzi drogo, ale z rozmachem

Elektryczny Mercedes C400 4Matic kosztuje ponad 67 tysięcy euro i wchodzi na rynek wyłącznie jako mocna, droga wersja szczytowa. To świadoma strategia: Stuttgart odpowiada na presję chińskiej konkurencji i BMW, wybierając lukratywny segment biznesowy zamiast walki ceną. 490 KM, zasięg do 800 km w normie i zawieszenie pneumatyczne – ale czy ta kombinacja uzasadnia cenę wyższą o ponad 12 tysięcy euro od spalinowego C200?