Lucid Gravity Grand Touring: elektryczny gigant z Kalifornii kontra europejska codzienność

Lucid Gravity Grand Touring to elektryczny SUV, który ma udowodnić, że kalifornijska marka potrafi więcej niż tylko limuzynę Air. Prawie pięciometrowe nadwozie, 839 koni mechanicznych i frunk zamieniony w kanapę na piknik robią wrażenie, ale dwa niemieckie testy pokazują też, że w codziennej jeździe nie wszystko działa bez zarzutu. A dla marki dopiero wchodzącej na europejski rynek każda taka wpadka waży podwójnie.

Najważniejsze:

  • Wersja Grand Touring rozwija do 839 KM, przyspiesza do 100 km/h w 3,6 sekundy i osiąga do 250 km/h, mimo że waży niemal 2,7–2,8 tony
  • Bateria 123 kWh i architektura 926 woltów pozwalają ładować z mocą do 400 kW prądu stałego, co ma dawać doładowanie od 10 do 80 procent w około 25 minut
  • Podczas testu na rondzie w Nadrenii dziennikarze Handelsblatt odnotowali błąd systemu tylnej osi skrętnej, który zakończył jazdę przed czasem
  • Technologia silników Lucid budzi uznanie nawet u konkurencji, według FAZ, Aston Martin planuje oprzeć na niej swoją elektryczną przyszłość

Kalifornijska filozofia: wszystko o numer większe

Jak zauważa FAZ, europejskie podejście do samochodów stawia na efektywność i kompaktowość, tymczasem za oceanem liczą się inne wymiary. Lucid, założony niecałe dziesięć lat temu przez byłych pracowników Tesli z kapitałem z Arabii Saudyjskiej, już w 2021 roku zwrócił na siebie uwagę limuzyną Air. Gravity ma być drugim krokiem marki w Europie i, jak pisze FAZ, mieszanką SUV-a, vana i statku kosmicznego.

Wymiary mówią same za siebie: prawie pięć metrów długości, 2,20 metra szerokości. Masa różni się nieznacznie w zależności od źródła, Handelsblatt podaje prawie 2,8 tony, FAZ mówi o niespełna 2,7 tony. Niezależnie od dokładnej wartości, to jeden z cięższych elektrycznych SUV-ów dostępnych na rynku. Dla porównania kontekstowego: w tej klasie pojazdów każdy kilogram ma znaczenie dla zasięgu i zużycia energii, a przekroczenie granicy 2,5 tony oznacza poważne wyzwania dla zawieszenia i układu hamulcowego.

Osiągi i technika ładowania: mocne atuty w wyścigu z konkurencją

Wersja Grand Touring oferuje do 839 KM, napęd na cztery koła i przyspieszenie do 100 km/h w 3,6 sekundy, z prędkością maksymalną do 250 km/h. Jak podkreśla FAZ, dla auta tej wielkości i masy to wynik, który robi wrażenie.

Czytaj także: Elektryk za mały, elektryk za duży – test ADAC pokazuje, że liczy się efektywność, nie pojemność baterii

Akumulator ma pojemność 123 kWh, a architektura elektryczna pracuje na napięciu 926 woltów. Ładowanie prądem stałym może teoretycznie sięgać 400 kW, prądem przemiennym do 22 kW. Doładowanie od 10 do 80 procent ma zajmować około 25 minut. Silniki elektryczne Lucid uchodzą, zdaniem FAZ, za wzorzec w branży, na tyle, że nawet Aston Martin ma zamiar oprzeć swoją elektryczną przyszłość właśnie na tej technologii. To istotny sygnał: kiedy prestiżowy producent samochodów sportowych wybiera czyjeś podzespoły, oznacza to poważne uznanie inżynieryjne.

Tabela: kluczowe dane techniczne Grand Touring na tle klasy

Parametr Lucid Gravity Grand Touring Kontekst klasy
Moc do 839 KM Jeden z najwyższych wyników w segmencie elektrycznych SUV
Przyspieszenie 0–100 km/h 3,6 s Wynik typowy dla elektrycznych SUV wyższej klasy
Prędkość maksymalna 250 km/h Powyżej średniej dla ciężkich SUV elektrycznych
Bateria 123 kWh, architektura 926 V Jedna z największych pojemności w segmencie
Ładowanie DC / AC do 400 kW / do 22 kW 400 kW DC to szczyt możliwości dostępnych dziś na rynku
Doładowanie 10–80% ok. 25 min Konkurencyjny wynik przy tej pojemności baterii
Masa ok. 2,7–2,8 tony Jeden z cięższych elektrycznych SUV na rynku
Wymiary ok. 5 m długości, 2,20 m szerokości Format typowy dla dużych SUV 7-osobowych
Technologia silników własna Lucid, licencjonowana przez Aston Martin Uznana za wzorzec branżowy przez FAZ

Uwaga: tabela opiera się na danych z materiałów źródłowych. Zasięg WLTP ani ceny w złotych nie zostały podane w testowanych materiałach źródłowych.

Wnętrze: przestrzeń imponuje, wykończenie już mniej

Rozstaw osi przekładający się na duże przestrzenie w kabinie to jeden z najmocniejszych argumentów sprzedażowych Gravity. Nawet jako siedmiosiedzeniowy egzemplarz oferuje imponującą pojemność bagażnika, a po złożeniu tylnych rzędów wynik jest porównywalny z dostawczakiem. Handelsblatt wprost porównuje możliwości przewozowe do VW Busa.

Charakterystycznym elementem jest przedni bagażnik, tak zwany frunk, oferujący dodatkową przestrzeń ładunkową. Ale jego prawdziwa przewaga nad konkurencją polega na czymś innym: jak opisuje FAZ, zamienia się w wygodne miejsce do siedzenia z praktycznymi udogodnieniami. Piknik zamiast szukania kabla, jak żartobliwie ujmuje to FAZ. Brzmi jak gadżet, ale w praktyce jest to argument, którego nie oferuje żaden z bezpośrednich rywali w tej klasie. Tradycyjny frunk w innych elektrycznych SUV-ach zazwyczaj pełni rolę schowka na kabel ładowania, nic więcej.

Czytaj także: Letni test zasięgu NAF 2026: BMW iX3 pokonuje 24 elektryków, Xpeng X9 zaskakuje, MG IM6 zawodzi

Wnętrze wyróżnia się dużą ilością szkła, a wciągnięta głęboko w dach przednia szyba nadaje kabinie futurystyczny charakter. Wykończenie budzi jednak zastrzeżenia: sporo tworzyw sztucznych, nie zawsze idealne szczeliny między elementami oraz detale, które mogłyby być dopracowane staranniej. Elektryczna regulacja drugiego rzędu foteli działa, zdaniem testera FAZ, nieco wolniej niż można by oczekiwać, a niektóre klamki wydają się mniej solidne, niż sugerowałaby cena auta.

Zawieszenie i akustyka kabiny

Seryjne zawieszenie pneumatyczne ma raczej sportowy, sztywniejszy charakter. Długie nierówności jezdni są filtrowane skutecznie, ale poprzeczne szczeliny w nawierzchni dają się odczuć, zwłaszcza przy dużych kołach. W kabinie mimo to jest wyjątkowo cicho, co przy tej masie i rozmiarze jest samo w sobie osiągnięciem inżynieryjnym. Spokój psują jednak asystenci jazdy: sygnalizator przekroczenia prędkości ostrzega, według testu FAZ, na tyle natarczywie, że szybko drażni, a jego wyłączenie wymaga przejścia przez kilka poziomów menu przed każdą jazdą. To drobiazg, ale przy aucie w tej cenie szczególnie irytujący.

Awaria podczas testu Handelsblatt: problem wizerunkowy przed europejskim startem

Najważniejszym momentem testu okazało się zdarzenie opisane przez Handelsblatt. Dziennikarze przez kilka dni jeździli Gravity bezawaryjnie, aż w jednym z rond w Nadrenii, niedaleko granicy z Holandią, ekran o przekątnej 34 cali zgłosił błąd tylnej osi. Kierownica nie wróciła do pozycji prostej po wyjściu z zakrętu, pozostała skręcona o około 30 stopni, choć samochód nadal jechał prosto. Na wyświetlaczu pojawiły się żółte ostrzeżenia z komunikatem wzywającym do wizyty w serwisie. Restart systemu nie pomógł, a test musiał zakończyć się przedwcześnie.

Ironia sytuacji polega na tym, że problem dotyczył właśnie opcjonalnej tylnej osi skrętnej, która miała być jedną z kluczowych mocnych stron auta w codziennej eksploatacji. System redukuje promień skrętu pięciometrowego SUV-a do 11,7 metra, co w teorii ułatwia manewrowanie w ciasnych przestrzeniach miejskich. Tymczasem awaria nie tylko zakończyła test, ale uderzyła w wizerunek marki w momencie szczególnie wrażliwym, tuż przed europejską ekspansją. Lucid jest marką stosunkowo młodą, bez ugruntowanej sieci serwisowej na Starym Kontynencie, a doniesienia o usterce podczas oficjalnego testu prasowego trudno zbagatelizować. Jeden egzemplarz to za mało, żeby wyciągać ogólne wnioski o niezawodności całej produkcji, ale w branży motoryzacyjnej pierwsze wrażenie robi się tylko raz.

Co z tego wynika dla polskiego kierowcy: realne pytania, konkretne odpowiedzi

Gravity plasuje się w segmencie, gdzie decyzja zakupowa rzadko jest impulsywna. Zanim polski kierowca w ogóle rozważy taki zakup, powinien zadać sobie kilka praktycznych pytań.

Czytaj także: Test NAF El Prix 2026: BMW iX3 pobiło WLTP, ale zimą to samo auto może stracić jedną trzecią zasięgu

Dostępność serwisu w Polsce: Lucid nie prowadzi w Polsce oficjalnej sieci dealerskiej ani punktów serwisowych, żadne ze źródeł nie wskazuje na działającą dystrybucję w naszym kraju. Oznacza to, że ewentualny zakup wymagałby albo importu prywatnego, albo zakupu przez sieć w Europie Zachodniej, gdzie marka buduje dopiero swoją obecność. Awaria opisana przez Handelsblatt pokazuje, że w razie problemów technicznych odległość do autoryzowanego serwisu staje się bardzo konkretnym problemem.

Dla kogo realnie to auto: Przy cenach, jakie podają źródła, Gravity adresowany jest do bardzo wąskiej grupy nabywców premium, dla których elektryczny SUV o tych wymiarach i osiągach stanowi realną alternatywę wobec oferty niemieckich producentów. To nie jest auto do rozważenia przy zakupie z giełdy, to decyzja dla kogoś, kto świadomie wybiera markę niszową z bardzo wysokim potencjałem technicznym i jednocześnie godzi się na ryzyko związane z młodą siecią serwisową.

Czy warto czekać? Oba testy, FAZ i Handelsblatt, są zgodne, że technologia Lucid jest autentycznie imponująca. Niedociągnięcia wykończenia i incydent z osią skrętną to sygnały, że marka wciąż dojrzewa produkcyjnie. Dla cierpliwego kupca oznacza to, że kolejne generacje lub aktualizacje oprogramowania mogą znacząco poprawić produkt. Dla niecierpliwego, że ryzyko jest realne.

Najczęściej zadawane pytania

Czy Lucid Gravity będzie serwisowany w Polsce?

Żadne z analizowanych źródeł nie wskazuje na oficjalną sieć serwisową Lucid w Polsce. Marka buduje swoją europejską obecność stopniowo, a brak lokalnego serwisu to jedno z kluczowych ryzyk dla potencjalnego nabywcy w naszym kraju.

Jaki jest realny zasięg Lucid Gravity w warunkach zimowych?

Żadne z dostępnych źródeł nie podaje zasięgu WLTP ani pomiarów zimowych dla tego modelu. Biorąc pod uwagę pojemność baterii wynoszącą 123 kWh i masę pojazdu przekraczającą 2,7 tony, zimowy zasięg rzeczywisty będzie istotnie niższy od wartości homologacyjnych, jak w przypadku każdego ciężkiego elektryka w niskich temperaturach.

Czy awaria tylnej osi skrętnej opisana przez Handelsblatt to poważny problem?

Zdarzenie dotyczyło jednego egzemplarza testowego i nie ma podstaw, by uznać je za systemową wadę całej produkcji. Jednak fakt, że do awarii doszło podczas standardowej jazdy testowej, na rondzie, a nie w ekstremalnych warunkach, i że restart systemu nie pomógł, sugeruje, że oprogramowanie sterujące tą funkcją wymaga dopracowania.

Dlaczego technologia silników Lucid jest tak ceniona?

Według FAZ, silniki elektryczne Lucid uchodzą za wzorzec w branży. Najlepszym dowodem uznania jest fakt, że Aston Martin planuje oprzeć swoją elektryczną przyszłość właśnie na tej technologii, co dla producenta sportowych samochodów premium jest wyborem nieprzypadkowym.

Fot. Kevauto / Wikimedia Commons (CC BY-SA 4.0)


ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Udostępni

Zobacz też

Więcej
Przeczytaj

Renault 4: jak proste auto dla rolnika i mieszczanki stało się jednym z najdłużej produkowanych samochodów w historii

Renault 4 powstał jako odpowiedź na Citroëna 2CV – miał być autem dla rolnika, mieszczanki i rodziny jednocześnie. Przez ponad trzy dekady wyprodukowano ponad 8 milionów egzemplarzy w dwudziestu fabrykach na czterech kontynentach. Dziś uznaje się go za pierwszy masowo produkowany hatchback na świecie i jeden z siedemnastu najdłużej produkowanych modeli w historii motoryzacji.

Hybrydy, liftingi i elektryki w testach samochodów – co naprawdę zmieniło się na rynku?

Analiza testów samochodów z moto.infor.pl pokazuje, że hybrydy i elektryki stanowią już ponad połowę testowanych modeli. Sprawdzamy, co to oznacza dla kupującego, dlaczego liftingi kryją więcej zmian niż widać i które pytania testy samochodowe rzadko zadają wprost.

Ze złomowiska przed zamek: EMW 340 i historia powojennej motoryzacji NRD

EMW 340 Torstena Schmidta jeszcze niedawno był stertą złomu. Dziś lśni bielą i w sierpniu stanie przed zamkiem w Schwerinie, na pierwszym w historii zjeździe modeli BMW i EMW 340. To nie tylko pokaz zabytkowych aut, lecz lekcja powojennej historii przemysłowej Niemiec zapisana w blasze i chromie.

Mercedes C400 4Matic: elektryczna klasa C wchodzi drogo, ale z rozmachem

Elektryczny Mercedes C400 4Matic kosztuje ponad 67 tysięcy euro i wchodzi na rynek wyłącznie jako mocna, droga wersja szczytowa. To świadoma strategia: Stuttgart odpowiada na presję chińskiej konkurencji i BMW, wybierając lukratywny segment biznesowy zamiast walki ceną. 490 KM, zasięg do 800 km w normie i zawieszenie pneumatyczne – ale czy ta kombinacja uzasadnia cenę wyższą o ponad 12 tysięcy euro od spalinowego C200?