Letni test zasięgu NAF 2026: BMW iX3 pokonuje 24 elektryków, Xpeng X9 zaskakuje, MG IM6 zawodzi

Norweski klub motoryzacyjny NAF przeprowadził letnie testy zasięgu 24 samochodów elektrycznych w realnych warunkach drogowych. Wynik zaskoczył: ogólne zwycięstwo przypadło BMW iX3, który nie tylko pokonał całą chińską konkurencję, ale też przekroczył swój oficjalny zasięg WLTP. Na tle stawki wyróżnił się jednak również chiński van Xpeng X9, bijąc normę o ponad 11 procent.

Najważniejsze:

  • BMW iX3 osiągnął 781 km i pobił swój zasięg WLTP o 1,4%, zajmując pierwsze miejsce w klasyfikacji generalnej.
  • Xpeng X9 przekroczył normę WLTP aż o 11,4%, uzyskując najlepszą proporcjonalną przewagę nad deklarowanym zasięgiem spośród wszystkich uczestników.
  • Elektryczny Mercedes CLA zanotował jedną z większych negatywnych różnic względem normy WLTP w całym teście.
  • Test odbył się w warunkach zbliżonych do optymalnych: temperatura 12–18°C, suche drogi, normalny ruch. Zimowa edycja tego samego cyklu badań przynosi zazwyczaj wyraźnie niższe rezultaty.

Jak działa test NAF i dlaczego warto go traktować poważnie?

Norweski klub motoryzacyjny NAF wspólnie z magazynem Motor organizuje swój sprawdzian zasięgu dwa razy w roku, latem i zimą. Sam NAF określa go mianem największego niezależnego testu zasięgu samochodów elektrycznych na świecie. W odróżnieniu od laboratoryjnego pomiaru WLTP auta muszą poradzić sobie na publicznych drogach, w realnym ruchu i przy rzeczywistej pogodzie. Tegoroczna edycja letnia odbyła się przy temperaturach od 12 do 18 stopni Celsjusza na suchej nawierzchni, to warunki zbliżone do optimum dla pojazdów elektrycznych.

Właśnie dlatego zestawienie letnich i zimowych wyników tego testu daje najlepszy obraz rzeczywistości. Zimą, przy mrozach, włączonym ogrzewaniu i zimnej baterii, te same samochody tracą typowo kilkanaście do nawet kilkudziesięciu procent zasięgu w stosunku do wyników letnich. Zimowa edycja testu jeszcze przed nami, co oznacza, że prezentowane dziś wyniki to górna granica tego, czego właściciele mogą oczekiwać na co dzień.

Czytaj takze: Test NAF El Prix 2026: BMW iX3 pobiło WLTP, ale zimą to samo auto może stracić jedną trzecią zasięgu

Dla polskiego kierowcy metodologia NAF jest przy tym bardziej miarodajna niż cykl WLTP, bo profil trasy, drogi publiczne, normalna prędkość, realna temperatura, przypomina warunki jazdy w naszym kraju znacznie bardziej niż testy laboratoryjne. Warto jednak pamiętać, że Norwegia to kraj o specyficznej sieci dróg, a warunki wietrzne czy konfiguracja terenu mogą różnić się od polskich tras.

BMW iX3 na czele: 781 km i pobity WLTP

Nowy BMW iX3 przejechał na jednym ładowaniu 781 km, przekraczając tym samym swój oficjalny zasięg WLTP o 1,4%. To wynik rzadki i znaczący: większość samochodów elektrycznych w testach praktycznych nie osiąga wartości laboratoryjnych, a BMW nie tylko dotarło do tej granicy, ale ją przekroczyło. Według danych z testu NAF iX3 zostawił za sobą całą chińską konkurencję, i to w wyraźnym stylu.

Drugie miejsce zajął Lucid Gravity. Amerykański luksusowy SUV uzyskał 720 km, czyli wynik o ponad 60 km gorszy od BMW, a jednocześnie nieznacznie poniżej jego normy WLTP wynoszącej 748 km. To solidny rezultat jak na tak duże i ciężkie auto, choć przepaść do lidera jest wyraźna.

Mercedes z mieszanymi wynikami: GLC świetny, CLA poniżej oczekiwań

Wśród aut marki Mercedes-Benz widać było duże różnice. Elektryczny GLC wypadł bardzo dobrze, pokonał trasę o długości 665 km przy normie WLTP wynoszącej 643 km, co daje nadwyżkę 3,4%. W ogólnej klasyfikacji zasięgowej kilka modeli tej marki uplasowało się w czołówce stawki.

Inaczej zaprezentował się elektryczny CLA: zabrakło mu 4,7% do zadeklarowanego zasięgu WLTP, co plasuje go wśród aut z większymi negatywnymi odchyleniami od normy w całym polu startowym. To o tyle istotne, że CLA budzi spore zainteresowanie jako potencjalnie bardziej przystępna propozycja Mercedesa, wynik testu NAF sugeruje, że na zasięg w trasie warto patrzeć ostrożniej niż na papierową normę.

Niespodzianka testu: chiński van Xpeng X9 bije normę o ponad 11%

Największą niespodzianką okazał się Xpeng X9, w pełni elektryczny van rodzinny z Chin. Auto pokonało 646 km przy oficjalnym zasięgu WLTP na poziomie 580 km, przekraczając go o 11,4%. Żaden inny uczestnik nie uzyskał tak dużej proporcjonalnej przewagi nad wartością fabryczną.

Warto spojrzeć na X9 szerzej. To siedmioosobowy van, który w teście NAF wyróżnił się na tle rywali proporcjonalnym wynikiem względem normy WLTP. Xpeng X9 nie jest na razie dostępny w polskiej ofercie, marka stopniowo buduje swoją obecność na rynkach europejskich, jednak wynik dobrze ilustruje, jak daleko zaszli chińscy producenci w dziedzinie efektywności energetycznej.

Ile przejechały tańsze elektryki?

Test uwzględniał również auta z niższego segmentu cenowego. Materiał źródłowy odnotowuje w tej grupie między innymi nowe modele ze środkowej i dolnej półki rynkowej, choć szczegółowe wyniki dla poszczególnych reprezentantów tego segmentu nie zostały w dostępnych danych w pełni ujawnione. Ogólna obserwacja wynikająca z testu jest jednak optymistyczna: budżetowe elektryki są w stanie dotrzymywać słowa danego na papierze i realizować deklarowane zasięgi w realnym użytkowaniu.

Czytaj takze: Zasięg elektryków w testach ADAC 2026: co wyniki oznaczają dla polskiego kierowcy?

Wyniki w kontekście: co mówi klasyfikacja ogólna?

Poza liderami testu materiał źródłowy wskazuje, że chińscy producenci zdominowali kilka kategorii, choć ostateczne zwycięstwo przypadło europejskiej marce premium. W całym polu startowym różnice między deklarowanym zasięgiem WLTP a rzeczywistym wynikiem sięgały, w obu kierunkach, kilkunastu procent. To ważna obserwacja: norma WLTP to punkt odniesienia, a nie gwarancja, i poszczególne modele odchylają się od niej zarówno na plus, jak i na minus.

Wśród modeli, które nie sprostały oczekiwaniom, elektryczny Mercedes CLA z odchyleniem minus 4,7% należał do aut z wyraźniejszymi ujemnymi różnicami. Z kolei BMW iX3 i Xpeng X9 znalazły się na przeciwnym biegunie, ich rzeczywiste osiągi przekroczyły wartości fabryczne.

Podsumowanie: co wyniki testu NAF mówią polskiemu kierowcy?

Tegoroczny letni test NAF potwierdza kilka ważnych prawidłowości, które mają bezpośrednie przełożenie na decyzje zakupowe w Polsce. Po pierwsze, zasięg WLTP to punkt odniesienia, a nie gwarancja, poszczególne modele odchylają się od niego w obie strony, niekiedy o ponad 10%. Po drugie, chiński segment samochodów elektrycznych jest mocno zróżnicowany: Xpeng X9 bije normy z dużą nawiązką, podczas gdy nie wszystkie modele azjatyckich producentów radzą sobie równie dobrze. Po trzecie, BMW iX3 udowadnia, że europejska premium może efektywnie konkurować z Azją w zakresie efektywności energetycznej. Zimowa edycja testu pokaże, jak bardzo warunki atmosferyczne zweryfikują te wyniki w dół.

Czytaj takze: MG4 Urban: tani elektryk z Chin, który gra w wyższej lidze cenowej

Model Zasięg w teście (km) WLTP (km) Różnica
BMW iX3 781 770 +1,4%
Lucid Gravity 720 748 -3,7%
Mercedes GLC elektryczny 665 643 +3,4%
Xpeng X9 646 580 +11,4%
Mercedes CLA elektryczny -4,7%

Najczęściej zadawane pytania

Czy wyniki testu NAF są miarodajne dla jazdy w Polsce?

W dużej mierze tak, NAF testuje auta na publicznych drogach w realnym ruchu i przy rzeczywistej temperaturze, co jest znacznie bliższe codziennej jeździe niż laboratoryjny pomiar WLTP. Różnice mogą wynikać ze specyfiki norweskiej sieci dróg i ukształtowania terenu, ale ogólna hierarchia wyników, które auto jest efektywne, a które nie, pozostaje trafna jako punkt odniesienia dla polskiego kierowcy.

Kiedy odbędzie się zimowy test NAF i po co go śledzić?

NAF organizuje swój test dwa razy w roku: latem i zimą. Zimowa edycja, przeprowadzana przy ujemnych temperaturach, przynosi zazwyczaj wyraźnie niższe wyniki zasięgu niż letnia, to właśnie ona pokazuje, czego realnie można oczekiwać od elektryka w polskich warunkach od listopada do marca. Termin kolejnej zimowej edycji nie został jeszcze podany w dostępnych materiałach.

Czy Xpeng X9 można kupić w Polsce?

Na podstawie dostępnych materiałów Xpeng X9 nie figuruje w polskiej ofercie tej marki. Auto startowało w norweskim teście NAF jako przedstawiciel rynku skandynawskiego. Jego wynik, przekroczenie normy WLTP o 11,4%, plasuje go jako najefektywniejszy proporcjonalnie uczestnik całego testu, co może wzbudzić zainteresowanie w miarę ewentualnej ekspansji marki na kolejne rynki europejskie.


ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Udostępni

Zobacz też

Więcej
Przeczytaj

Dacia Spring drugiej generacji: dla kogo naprawdę, a dla kogo zdecydowanie nie

Dacia Spring drugiej generacji to wciąż najtańsze nowe auto elektryczne w Europie – wersja podstawowa kosztuje mniej niż 18 000 euro. Nowa platforma wspólna z Renault Twingo, europejska produkcja w Słowenii i większe nadwozie to realne postępy. Ale 250 km zasięgu WLTP i 50 kW ładowania DC jasno określają, dla kogo Spring jest dobrym wyborem, a dla kogo nie.

Hyundai Santa Fe piątej generacji: rodzinny SUV z charakterem czy zbyt drogi kompromis?

Piąta generacja Hyundaia Santa Fe stawia na kanciasty design, dwa napędy hybrydowe i nawet siedem miejsc. Niemieccy testerzy ocenili wersję hybrydową 239 KM pozytywnie – ale dane sprzedażowe każą zadać pytanie, czy to wystarczy, by przekonać kupujących.

Bateria elektryka po 150 tys. km wciąż prawie jak nowa. Co to znaczy, gdy chcesz kupić używanego EV?

Większość używanych elektryków po 150 tysiącach kilometrów zachowuje ponad 90 procent pierwotnej pojemności baterii – wynika z analizy austriackiej firmy Aviloo obejmującej ponad pół miliona testów. To znacznie więcej, niż wymagają gwarancje producentów. Ale różnice między egzemplarzami tego samego modelu mogą sięgać 13,5 punktu procentowego – i właśnie dlatego wskaźnik SoH powinien zastąpić przebieg jako główne kryterium oceny używanego elektryka.

Jaguar E-Type: wyścigowe DNA w cywilnym ciele, które zrewolucjonizowało motoryzację

Jaguar E-Type debiutował w 1961 roku jako auto wyrosłe z toru wyścigowego, które jednocześnie wygrywało w estetyce i wymuszało zmiany technologiczne u konkurencji. Brak klasycznej ramy drabinkowej, masa zaledwie 1315 kg i silnik XK produkowany przez 44 lata – to konstrukcja, która wyprzedziła swoje czasy. Do dziś dzieli fanów sporem o niepotwierdzony cytat Ferrariego i osiąga na aukcjach ceny liczone w milionach dolarów.