Xpeng G9 Long Range RWD – test na prawie 1900 km: góry, autostrada i twarde pytania o sens zakupu

Xpeng G9 Long Range RWD to pięciomiejscowy elektryczny SUV chińskiej marki, montowany od września 2025 roku w Austrii i wyceniony na 63 600 euro. Test serwisu Elektroauto-News objął prawie 1900 kilometrów przez Niemcy, Brenner, Południowy Tyrol i przełęcz Timmelsjoch. To jedna z trudniejszych tras testowych dla elektryka, i właśnie dlatego wyniki są interesujące.

Najważniejsze:

  • Xpeng G9 Long Range RWD kosztuje 63 600 euro; od września 2025 roku modele G6 i G9 są montowane przez Magnę w Austrii, co obniża obciążenia celne i zwiększa udział europejskiej wartości dodanej.
  • Auto ma 4,89 m długości i jest nastawione na komfort podróżny, a nie sportowe osiągi.
  • Współczynnik oporu powietrza cw wynosi 0,272, lepszy niż typowy SUV tej klasy, choć gorszy niż Tesla Model Y (0,23) i nieco gorszy niż BMW iX4 (0,26).
  • Opcjonalny pakiet Premium (ok. 4000 euro) dodaje skórę Nappa, masaż na wszystkich czterech miejscach, wentylację tylnych foteli i system Dynaudio Xopera z Dolby Atmos i 27 głośnikami.
  • Test potwierdził stabilność i komfort na alpejskich przełęczach; rekuperacja na zjazdach pracowała aktywnie, a zawieszenie skutecznie neutralizowało nierówności górskich dróg.

Austriacki montaż: dlaczego to ważne dla europejskiego kupującego?

Od września 2025 roku Xpeng produkuje modele G6 i G9 w zakładzie firmy Magna w Austrii. Auta trafiają z Chin jako częściowo rozmontowane zestawy i są tam finalnie składane. To rozwiązanie ma dwa praktyczne skutki: niższe oclenie oraz udział europejskiej wartości dodanej w produkcie. Dla kupującego, który rozważa zakup auta importowanego z Chin, to istotna różnica, zarówno w kontekście bieżącej ceny, jak i potencjalnych przyszłych zmian w unijnej polityce celnej wobec chińskich producentów. Lokalizacja montażu w europejskim zakładzie to argument, który przy zakupie niszowej marki trudno zbagatelizować.

Jak wygląda Xpeng G9 od zewnątrz i od środka?

Sylwetka G9 nie szokuje i nie przyciąga wzroku za wszelką cenę. Według relacji z testu, samochód sprawia wrażenie celowo powściągliwego: bezramkowe drzwi, wpuszczone klamki wysuwające się po odblokowaniu, zamknięty panel atrapy chłodnicy i ciągłe tylne światło LED składają się na wizerunek, który można by kojarzyć z aut droższych. Tylna wycieraczka jest ukryta pod spojlerem dachowym, co porządkuje linię tylnej szyby.

Czytaj takze: BMW iX3 wygrywa norweski test zasięgu: 781 km i pokonuje Chińczyków

Wnętrze zdominowane jest przez dwa ekrany dotykowe, jeden dla kierowcy, drugi dla pasażera z przodu. Ekran pasażera jest celowo niewidoczny z miejsca kierowcy, dzięki czemu pasażer może samodzielnie korzystać ze streamingu, sterować klimatyzacją i programami fotela bez rozpraszania prowadzącego. System infotainment działa płynnie, choć dla nowego użytkownika zapoznanie się z jego możliwościami wymaga czasu.

Brakuje wyświetlacza head-up. Ekran przed kierowcą dostarcza jednak wystarczająco dużo informacji, by brak ten po pewnym czasie przestał być odczuwalny.

Przestronność i komfort: czy drugi rząd siedzeń rzeczywiście zasługuje na pochwały?

Tylna kanapa zapewnia bardzo dobrą przestronność, nawet dla wysokich osób. Pasażerowie z tyłu mają do dyspozycji szereg udogodnień, a w wersji z pakietem Premium, masaż i wentylację foteli. Jak wskazuje test, auto zostało przemyślane pod kątem długich podróży służbowych i rodzinnych, a nie codziennych dojazdów do pracy.

Przednie fotele wyposażone są seryjnie w ogrzewanie, a pakiet Premium rozszerza ofertę o masaż na wszystkich czterech miejscach i wentylację tylnych siedzeń.

Timmelsjoch i autostrada: jak G9 zachowuje się tam, gdzie liczy się każdy kilowat?

Test objął zróżnicowane trasy: długie odcinki autostradowe, drogi o zmiennej jakości nawierzchni w rejonie Merano i Schenny oraz przełęcz Timmelsjoch, jedną z najwyżej położonych asfaltowych przełęczy alpejskich. To właśnie te kilometry są najcenniejszą częścią każdego długodystansowego testu elektryka: góry bezlitośnie weryfikują zarówno zarządzanie energią, jak i zachowanie podwozia pod obciążeniem.

Według relacji Elektroauto-News, G9 zachował spokój i pewność prowadzenia we wszystkich tych warunkach. Zawieszenie skutecznie pochłaniało nierówności górskich dróg, nie zdradzając znacznej masy własnej auta. Na ciasnych serpentynach zjazdu z przełęczy rekuperacja pracowała aktywnie, co pozwalało ograniczać użycie hamulców i jednocześnie odzyskiwać energię na długich odcinkach zjazdowych.

Na długich odcinkach autostradowych przy stałym wysokim tempie współczynnik aerodynamiczny cw na poziomie 0,272 wyraźnie przekłada się na zużycie energii, G9 nie jest tu liderem klasy w porównaniu z Teslą Model Y (0,23) czy nawet BMW iX4 (0,26), ale wypada lepiej od typowego SUV-a tej wielkości. Komfort jazdy jest nadrzędną cechą G9 i producent nie próbuje udawać, że jest inaczej.

Dla kogo jest Xpeng G9, i kiedy lepiej wybrać konkurenta?

Przy kwocie wyjściowej 63 600 euro G9 wchodzi w segment, gdzie ma konkretnych rywali. Warto spojrzeć na to uczciwie:

Model Cena wyjściowa (orientacyjnie) Co oferuje w tej klasie Czego może brakować vs. G9
Xpeng G9 Long Range RWD 63 600 euro Dwa ekrany, masaż 4 foteli (pakiet), Dynaudio Dolby Atmos, montaż w Europie Mała rozpoznawalność marki, sieć serwisowa w budowie
Konkurenci z segmentu premium Wyższa półka tej klasy lub wyraźnie wyżej Uznane marki, rozbudowane sieci serwisowe, prestiż Znacznie wyższa cena za porównywalny komfort wnętrza; masaż i zaawansowane audio często tylko w droższych pakietach

G9 ma sens przede wszystkim dla kupującego, który dużo jeździ trasami, wozi pasażerów z tyłu i ceni komfort ponad markę na klapie bagażnika. Pakiet Premium za około 4000 euro, skóra Nappa, masaż na wszystkich czterech miejscach, wentylacja tylnych foteli, Dynaudio z Dolby Atmos, to zestaw, który u uznanych producentów premium pojawia się dopiero przy cenach wyraźnie wyższych niż punkt wejścia G9. Jeśli jednak priorytetem jest gęsta sieć serwisowa, znajoma marka lub pewność co do wartości rezydualnej, konkurenci z Europy Zachodniej będą bezpieczniejszym wyborem. G9 to zakład na to, że Xpeng wytrwa i rozbuduje swoją obecność na rynku europejskim. Na dziś to zakład racjonalny, ale wciąż zakład.

Najczęściej zadawane pytania

Ile kosztuje Xpeng G9 Long Range RWD?

Cena katalogowa wynosi 63 600 euro. Opcjonalny pakiet Premium to dodatkowe około 4000 euro, obejmuje skórę Nappa, masaż na wszystkich czterech miejscach, wentylację tylnych foteli i system audio Dynaudio Xopera z Dolby Atmos i 27 głośnikami.

Czytaj takze: Najczęściej kradzione auta w Polsce w 2025 roku, Toyota na celowniku, a Dacia Duster prawie niewidoczna dla złodziei

Gdzie jest produkowany Xpeng G9 i czy ma to znaczenie dla kupującego w Polsce?

Od września 2025 roku G9 jest montowany przez firmę Magna w Austrii z częściowo rozmontowanych zestawów importowanych z Chin. Dla polskiego kupującego oznacza to niższe obciążenia celne i udział europejskiej wartości dodanej, co może mieć znaczenie zarówno dziś (cena), jak i w przyszłości, jeśli polityka unijna wobec chińskich producentów samochodów elektrycznych ulegnie zaostrzeniu.

Czytaj takze: Leasing czy kredyt samochodowy? Własność, podatki i wyjście z umowy, co naprawdę ma znaczenie

Czy Xpeng G9 ma sieć serwisową w Polsce?

Źródło testu wskazuje, że Xpeng jest w Europie obecny od kilku lat i buduje własną sieć dealerską, jednak marka jest wciąż niszowa i boryka się z wyzwaniem budowania zaufania wśród kupujących. Przed zakupem warto sprawdzić aktualną mapę punktów serwisowych i warunki gwarancji, artykuł źródłowy nie podaje szczegółów warunków gwarancyjnych.

Czy Xpeng G9 ma wyświetlacz head-up?

Nie. Test Elektroauto-News odnotowuje brak wyświetlacza head-up jako zauważalny niedostatek w pierwszych dniach użytkowania, który jednak przestaje przeszkadzać po czasie, kierowca korzysta z ekranu przed sobą, który dostarcza wystarczająco dużo potrzebnych informacji.

Jak Xpeng G9 radzi sobie na górskich przełęczach i przy rekuperacji?

Podczas testu obejmującego przełęcz Timmelsjoch auto zachowało spokój i pewność prowadzenia. Zawieszenie skutecznie pochłaniało nierówności górskich dróg. Rekuperacja aktywnie pracowała na zjazdach, umożliwiając odzysk energii i ograniczenie użycia hamulców. Artykuł źródłowy nie podaje szczegółowych liczb dotyczących odzyskanej energii ani zużycia kWh/100 km na poszczególnych odcinkach.

Jak Xpeng G9 radzi sobie zimą?

Artykuł źródłowy obejmuje test w warunkach letnich i nie zawiera danych o zachowaniu auta zimą, ani o wpływie niskich temperatur na zasięg, ani o zachowaniu systemu zarządzania baterią w mrozie. To pytanie, które warto skierować bezpośrednio do importera lub poczekać na testy zimowe.


ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Udostępni

Zobacz też

Więcej
Przeczytaj

Dacia Spring drugiej generacji: dla kogo naprawdę, a dla kogo zdecydowanie nie

Dacia Spring drugiej generacji to wciąż najtańsze nowe auto elektryczne w Europie – wersja podstawowa kosztuje mniej niż 18 000 euro. Nowa platforma wspólna z Renault Twingo, europejska produkcja w Słowenii i większe nadwozie to realne postępy. Ale 250 km zasięgu WLTP i 50 kW ładowania DC jasno określają, dla kogo Spring jest dobrym wyborem, a dla kogo nie.

Hyundai Santa Fe piątej generacji: rodzinny SUV z charakterem czy zbyt drogi kompromis?

Piąta generacja Hyundaia Santa Fe stawia na kanciasty design, dwa napędy hybrydowe i nawet siedem miejsc. Niemieccy testerzy ocenili wersję hybrydową 239 KM pozytywnie – ale dane sprzedażowe każą zadać pytanie, czy to wystarczy, by przekonać kupujących.

Bateria elektryka po 150 tys. km wciąż prawie jak nowa. Co to znaczy, gdy chcesz kupić używanego EV?

Większość używanych elektryków po 150 tysiącach kilometrów zachowuje ponad 90 procent pierwotnej pojemności baterii – wynika z analizy austriackiej firmy Aviloo obejmującej ponad pół miliona testów. To znacznie więcej, niż wymagają gwarancje producentów. Ale różnice między egzemplarzami tego samego modelu mogą sięgać 13,5 punktu procentowego – i właśnie dlatego wskaźnik SoH powinien zastąpić przebieg jako główne kryterium oceny używanego elektryka.

Jaguar E-Type: wyścigowe DNA w cywilnym ciele, które zrewolucjonizowało motoryzację

Jaguar E-Type debiutował w 1961 roku jako auto wyrosłe z toru wyścigowego, które jednocześnie wygrywało w estetyce i wymuszało zmiany technologiczne u konkurencji. Brak klasycznej ramy drabinkowej, masa zaledwie 1315 kg i silnik XK produkowany przez 44 lata – to konstrukcja, która wyprzedziła swoje czasy. Do dziś dzieli fanów sporem o niepotwierdzony cytat Ferrariego i osiąga na aukcjach ceny liczone w milionach dolarów.