Używany elektryk: jak nie przepłacić i na co uważać przy zakupie

Rynek używanych samochodów elektrycznych zmienia się szybko. Przybywa aut po leasingu w dobrym stanie, ceny idą w dół, a elektryki tracą na wartości szybciej niż auta spalinowe. To może być dobry moment na zakup, ale tylko pod warunkiem, że wiesz, czego szukać.

Najważniejsze:

Czytaj także: Elektryk za mały, elektryk za duży – test ADAC pokazuje, że liczy się efektywność, nie pojemność baterii

  • Używany elektryk może kosztować po trzech latach zaledwie połowę ceny nowego, mimo gwarancji producenta na baterię.
  • Przed zakupem sprawdź wskaźnik SoH (stan zdrowia baterii), powinien wynosić co najmniej 80 procent.
  • Wymiana zużytej baterii może kosztować do 20 000 euro, co często przekracza wartość całego auta.
  • Podane dane rynkowe pochodzą z rynku niemieckiego i mogą się różnić od sytuacji w Polsce.

Skąd nagle tyle tanich elektryków

Dane, które warto znać na wstępie: w samych pierwszych czterech miesiącach tego roku zarejestrowano w Niemczech blisko 120 000 transakcji kupna używanego elektryka. To prawie dwa razy więcej niż w tym samym okresie rok wcześniej. Liczby te dotyczą rynku niemieckiego, w Polsce skala obrotu używanymi elektrykami jest znacznie mniejsza, choć dynamika wzrostu jest podobna. Przyczyna boomu jest prosta: na rynek wracają auta, które kilka lat temu kupiono na leasing, często z pomocą pierwszych programów dopłat do elektryków. Teraz leasingi się kończą i pojazdy trafiają do sprzedaży.

Zwiększona podaż obniża ceny. Elektryki dodatkowo tracą na wartości szybciej niż samochody spalinowe: statystycznie po trzech latach auto elektryczne jest warte około połowy swojej pierwotnej ceny. Dzieje się tak pomimo wieloletniej gwarancji producenta na akumulator. Dla kupującego to szansa na stosunkowo nowe auto w znacznie niższej cenie.

W Niemczech istnieje program dopłat do nowych elektryków sięgający do 6 000 euro, który jednak nie obejmuje aut używanych. Pośrednio jednak napędza rynek wtórny, większe zainteresowanie nowymi autami skraca okresy leasingu i przyspiesza rotację flot. W Polsce obecnie nie funkcjonuje analogiczny powszechny program dopłat dla osób prywatnych kupujących nowe elektryki, choć dostępne są różne ulgi podatkowe oraz programy dla firm. Oznacza to, że polski nabywca używanego elektryka nie traci żadnej konkretnej dopłaty rządowej, bo takiej po prostu nie ma, za to może skorzystać na niskich cenach importowanych aut z rynku zachodnioeuropejskiego.

Stan baterii, od tego zaczyna się każda ocena auta

Najważniejszy parametr przy zakupie używanego elektryka to SoH, czyli State of Health, po polsku: stan zdrowia baterii. To wartość wyrażona w procentach, pokazująca, ile pojemności akumulator zachował w stosunku do stanu fabrycznego (100 procent). Kupowany samochód powinien mieć SoH na poziomie co najmniej 80 procent. Wartości poniżej 70 procent sygnalizują, że bateria zbliża się do końca swojej użyteczności.

Co to oznacza w praktyce? Wyobraź sobie auto o określonym zasięgu fabrycznym. Przy SoH na poziomie 80 procent realny zasięg proporcjonalnie się zmniejszy, wciąż wystarczający dla większości codziennych tras. Przy SoH bliskim 70 procentom zasięg spada wyraźniej, a tempo degradacji może się nasilać. Dla kogoś, kto pokonuje krótkie trasy i ładuje auto w domu każdej nocy, nieco niższy SoH może być do przyjęcia. Ktoś, kto regularnie pokonuje długie dystanse bez możliwości doładowania w ciągu dnia, powinien trzymać się granicy 80 procent i nie schodzić poniżej niej.

Producenci gwarantują zazwyczaj sprawność akumulatora przez 8 lat lub do 160 000 kilometrów przebiegu, a część marek wydłuża tę gwarancję do 10 lat. Gwarancja obejmuje utrzymanie pojemności na poziomie co najmniej 70 procent. Jeśli SoH spadnie poniżej tej granicy w trakcie obowiązywania gwarancji, producent naprawia lub wymienia baterię bezpłatnie.

Sprawdzenie SoH przed zakupem jest możliwe kilkoma sposobami. W Niemczech ADAC oferuje wypożyczenie odpowiedniego urządzenia diagnostycznego, a organizacje DEKRA i TÜV przeprowadzają profesjonalny test baterii za około 90–120 euro. W Polsce instytucje te działają pod tymi samymi nazwami (DEKRA Polska, TÜV Rheinland Polska) i oferują podobne usługi, warto zapytać lokalny oddział o dostępność testu SoH. Alternatywnie, coraz więcej autoryzowanych serwisów elektryków oraz niezależnych warsztatów wyspecjalizowanych w autach elektrycznych wykonuje taką diagnostykę. Przy tej okazji warto zlecić też klasyczny przegląd techniczny: sprawdzenie hamulców, świateł i karoserii.

Wymiana baterii może nie mieć sensu finansowego

Jeśli akumulator jest w złym stanie, koszty jego wymiany mogą sięgnąć 20 000 euro. W przypadku starszego, tańszego auta taka kwota często przekracza wartość całego pojazdu. Dlatego wiek auta to nie jedyna miara ryzyka. Ważniejsze jest to, jak poprzedni właściciel użytkował baterię, nawet kilkuletnie auto może mieć akumulator w świetnym stanie, jeśli było dobrze traktowane.

To szczególnie istotne przy zakupie elektryka sprowadzonego z zagranicy lub od nieznanego prywatnego sprzedawcy. Historia ładowania i styl jazdy poprzedniego właściciela mogą mieć większe znaczenie niż rok produkcji auta widniejący w dowodzie rejestracyjnym.

Jak dbać o baterię, żeby służyła długo

Styl eksploatacji ma bezpośredni wpływ na żywotność akumulatora. Kilka zasad wyraźnie ją wydłuża:

  • Ładuj baterię w zakresie 20–80 procent pojemności, unikaj całkowitego rozładowania i pełnego naładowania.
  • Przy dłuższym parkowaniu trzymaj naładowanie między 30 a 70 procent.
  • Latem parkuj w cieniu, zimą w garażu: ekstremalne temperatury szkodzą ogniwom.
  • Korzystaj z funkcji wstępnego kondycjonowania baterii (podgrzewania jej do optymalnej temperatury) przed szybkim ładowaniem.
  • Unikaj gwałtownego przyspieszania i ostrego hamowania.

Warto pamiętać, że prędkość ładowania zależy od aktualnego stanu naładowania, temperatury zewnętrznej oraz temperatury samej baterii, dlatego funkcja wstępnego kondycjonowania jest tak przydatna przed każdą sesją szybkiego ładowania.

Ładowanie: moc ma znaczenie przy wyborze modelu

Kupując używany elektryk, warto zwrócić uwagę na maksymalną moc ładowania auta. Szybkość ładowania zależy od najsłabszego ogniwa w łańcuchu: maksymalna moc ładowania auta ogranicza prędkość ładowania nawet przy wydajniejszej stacji, i odwrotnie, mocne auto podłączone do słabej stacji będzie ładować się z mocą tej stacji. Wpływ mają też aktualny poziom naładowania, temperatura zewnętrzna i temperatura samej baterii.

Jeśli ktoś często pokonuje długie trasy, powinien sprawdzić przed zakupem, czy dany model obsługuje szybkie ładowanie. W nowych autach to już standard, ale starsze egzemplarze mogą być tego pozbawione. Sieć szybkich ładowarek w Niemczech jest już dobrze rozwinięta i wciąż rośnie; w Polsce infrastruktura jest mniej gęsta, szczególnie na obszarach wiejskich i popularnych trasach turystycznych, co warto uwzględnić planując zakup i zastanawiając się, czy dana moc ładowania jest wystarczająca do własnych potrzeb.

Elektryk kontra spalinowy: rachunek kosztów

Nie ma jednej odpowiedzi na pytanie, które auto jest tańsze w utrzymaniu, i uczciwie trzeba to przyznać, zamiast udawać, że elektryki zawsze wygrywają. Elektryki mają mniej części narażonych na zużycie (brak sprzęgła, skrzyni biegów manualnej, wielu płynów eksploatacyjnych), przez co awaryjność jest statystycznie niższa niż w autach spalinowych. Koszty serwisu są z reguły niższe.

Kluczowy element kosztów to ładowanie. Tutaj scenariusz użytkowania ma ogromne znaczenie:

  • Ładowanie w domu lub u pracodawcyosoby, które mogą regularnie ładować auto przy niskiej taryfie nocnej lub bezpłatnie przy pracy, najczęściej wychodzą finansowo wyraźnie korzystniej niż przy tankowaniu paliwa. To najbardziej opłacalny model użytkowania elektryka.
  • Ładowanie wyłącznie na publicznych stacjachprzy konieczności korzystania głównie z płatnych stacji publicznych rachunek jest znacznie mniej przewidywalny. Ceny na stacjach są zmienne, a przy braku własnej ładowarki przewaga kosztowa elektryka może się mocno skurczyć lub zniknąć.

Wybór używanych elektryków jest wciąż wyraźnie mniejszy niż aut spalinowych, a popularne modele potrafią utrzymywać wysoką cenę nawet na rynku wtórnym. Przed decyzją warto więc uczciwie ocenić, w jakim scenariuszach ładowania realnie będzie działać kupowane auto.

Trzy pytania przed podpisaniem umowy

Przed zakupem warto odpowiedzieć sobie na trzy konkretne pytania: jakie trasy pokonujesz na co dzień i czy zasięg auta (przy aktualnym SoH) je pokryje; czy SoH baterii wynosi co najmniej 80 procent; i gdzie będziesz ładować auto, czy masz dostęp do domowej ładowarki, punktu u pracodawcy albo publicznej stacji w pobliżu. Odpowiedzi na te trzy kwestie pozwalają ocenić, czy konkretny model pasuje do twojego stylu użytkowania.

Najczęściej zadawane pytania

Jaki minimalny poziom SoH baterii powinno mieć używane auto elektryczne?

Według ekspertów, SoH (stan zdrowia baterii) powinien wynosić co najmniej 80 procent. Przy wartościach poniżej 70 procent bateria zbliża się do końca swojej użyteczności. Dla kogoś pokonującego krótkie trasy miejskie granica 80 procent jest bezpiecznym minimum, ale przy długich trasach warto szukać aut z SoH możliwie bliskim 90 procent.

Ile kosztuje wymiana baterii w elektrycznym samochodzie?

Nowa bateria może kosztować do 20 000 euro, co w przypadku starszego auta często przekracza jego wartość rynkową. Właśnie dlatego ocena stanu baterii jest ważniejsza niż sam przebieg czy rok produkcji.

Czy częste szybkie ładowanie niszczy baterię elektryka?

Aby ładowanie przebiegało możliwie łagodnie dla baterii, warto korzystać z funkcji wstępnego kondycjonowania, jeśli auto ją posiada.

Jak sprawdzić stan baterii przed zakupem używanego elektryka w Polsce?

W Polsce działają oddziały DEKRA i TÜV Rheinland, które wykonują testy diagnostyczne baterii, warto zapytać lokalny oddział o dostępność takiej usługi. Coraz więcej niezależnych warsztatów wyspecjalizowanych w elektromobilności oferuje odczyt SoH za pomocą specjalistycznych urządzeń diagnostycznych. Koszt takiego badania w Niemczech to około 90–120 euro; w Polsce ceny mogą się różnić.

Czy dane o rynku używanych elektryków dotyczą też Polski?

Liczby podane w artykule, dotyczące liczby transakcji i dynamiki rynku, pochodzą z rynku niemieckiego. Polska jest znacznie mniejszym rynkiem elektromobilności, choć tempo wzrostu sprzedaży używanych elektryków jest podobne. Ceny, dostępność modeli i gęstość sieci ładowania różnią się między krajami.

Fot. Михаил Крамор / Pexels


ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Udostępni

Zobacz też

Więcej
Przeczytaj

Renault 4: jak proste auto dla rolnika i mieszczanki stało się jednym z najdłużej produkowanych samochodów w historii

Renault 4 powstał jako odpowiedź na Citroëna 2CV – miał być autem dla rolnika, mieszczanki i rodziny jednocześnie. Przez ponad trzy dekady wyprodukowano ponad 8 milionów egzemplarzy w dwudziestu fabrykach na czterech kontynentach. Dziś uznaje się go za pierwszy masowo produkowany hatchback na świecie i jeden z siedemnastu najdłużej produkowanych modeli w historii motoryzacji.

Hybrydy, liftingi i elektryki w testach samochodów – co naprawdę zmieniło się na rynku?

Analiza testów samochodów z moto.infor.pl pokazuje, że hybrydy i elektryki stanowią już ponad połowę testowanych modeli. Sprawdzamy, co to oznacza dla kupującego, dlaczego liftingi kryją więcej zmian niż widać i które pytania testy samochodowe rzadko zadają wprost.

Ze złomowiska przed zamek: EMW 340 i historia powojennej motoryzacji NRD

EMW 340 Torstena Schmidta jeszcze niedawno był stertą złomu. Dziś lśni bielą i w sierpniu stanie przed zamkiem w Schwerinie, na pierwszym w historii zjeździe modeli BMW i EMW 340. To nie tylko pokaz zabytkowych aut, lecz lekcja powojennej historii przemysłowej Niemiec zapisana w blasze i chromie.

Mercedes C400 4Matic: elektryczna klasa C wchodzi drogo, ale z rozmachem

Elektryczny Mercedes C400 4Matic kosztuje ponad 67 tysięcy euro i wchodzi na rynek wyłącznie jako mocna, droga wersja szczytowa. To świadoma strategia: Stuttgart odpowiada na presję chińskiej konkurencji i BMW, wybierając lukratywny segment biznesowy zamiast walki ceną. 490 KM, zasięg do 800 km w normie i zawieszenie pneumatyczne – ale czy ta kombinacja uzasadnia cenę wyższą o ponad 12 tysięcy euro od spalinowego C200?