Mitsubishi Grandis w teście: japońsko-francuska hybryda dla rodzin – dla kogo ma sens?

Mitsubishi wraca do segmentu kompaktowych SUV-ów z modelem, który technicznie jest bliźniakiem Renault Symbioz. Grandis ma pomóc marce odbić się po dramatycznym roku sprzedażowym. Redakcja MOZ.de sprawdziła go na drodze, my wyjaśniamy, czy ta japońsko-francuska współpraca przekłada się na wartość dla kupującego, i komu Grandis rzeczywiście odpowiada.

Najważniejsze:

  • Grandis to technicznie Renault Symbioz w japońskim przebraniu, współpraca ratuje obecność Mitsubishi w Europie
  • Pełny hybrid 158 KM oferuje realną jazdę na prądzie w mieście i sprint do 100 km/h w 9,1 s; mild hybrid 140 KM jest tańszy, ale bez tych atutów
  • Przesuwana o 16 cm tylna kanapa i bagażnik od 492 do 624 litrów to główny argument dla rodzin, ale wysoka krawędź załadunkowa i ciasno nad głową dla wysokich pasażerów z tyłu to realne kompromisy
  • Ceny w Niemczech od 26 390 euro, gwarancja do ośmiu lat przy serwisie u autoryzowanego partnera

Trudny rok i desperacka potrzeba nowego modelu

Mitsubishi zanotowało w tym roku na niemieckim rynku spadek sprzedaży o 45,2 procent, podczas gdy cały rynek urósł o 5,8 procent. Głównym powodem była zmiana generacji Eclipse Crossa, ale skala tego dołka pokazuje, jak krucha jest pozycja marki w Europie. Grandis nie jest więc zwykłą nowością modelową, to strategiczny zakład o przetrwanie na kontynencie. Marka dosłownie przez pewien czas rozważała wycofanie się z Europy i ostatecznie ratunkiem okazała się współpraca z Renault.

Nazwa Grandis nie jest dla Mitsubishi nowa, do 2011 roku nosił ją van tej marki. Dziś to kompaktowy SUV o długości 4,41 metra, a więc klasyczny wymiar dla tego segmentu, w którym roi się od konkurentów.

Japońska marka, francuski szkielet, czy to problem?

Grandis technicznie odpowiada Renault Symbioz, choć przód i tył zaprojektowano odrębnie, więc pokrewieństwo nie rzuca się w oczy. Dla kupującego oznacza to przede wszystkim jedno: auto korzysta ze sprawdzonej, szeroko stosowanej platformy, co w teorii powinno ułatwiać dostęp do części i serwisu. Jednocześnie rodzi pytania o tożsamość marki, czy Grandis to nadal „japońska niezawodność”, czy już raczej produkt kompromisu korporacyjnego? Na to pytanie statystyki awaryjności odpowiedzą dopiero za kilka lat użytkowania.

Mild hybrid czy pełny hybrid, komu który wariant?

Tu tkwi najbardziej praktyczna decyzja dla kupującego. Grandis oferuje dwa napędy, a różnica między nimi jest większa niż tylko 18 KM na papierze.

Cecha Mild hybrid 140 KM Pełny hybrid 158 KM
Moc łączna 140 KM 158 KM (w tym 109 KM z silnika 1,8 l)
Sprint 0–100 km/h nie podano 9,1 s
Prędkość maksymalna nie podano 180 km/h
Jazda czysto elektryczna w mieście ograniczona tak, często
Oficjalne spalanie nie podano 4,4 l/100 km
Cena od (Niemcy) 26 390 euro 31 290 euro

Pełny hybrid ma realną przewagę dla kierowców jeżdżących głównie po mieście: częsta jazda wyłącznie na silniku elektrycznym przekłada się na niższe spalanie i spokojniejszą jazdę. Mild hybrid jest tańszy o blisko 5 000 euro, ale nie oferuje tego samego poziomu wsparcia elektrycznego. Dla kogoś, kto większość czasu spędza na trasach podmiejskich lub autostradowych, ta różnica w praktyce zmniejsza się, i wówczas tańsza wersja może być rozsądniejszym wyborem.

Warto zaznaczyć: przy mocnym dociśnięciu gazu w wersji hybrydowej wyraźnie słychać pracę silnika benzynowego. To nie jest auto udające sportowe, i nie powinno nim być.

Wnętrze: praktyczność tak, premium nie

Grandis nie ukrywa, że celuje w rodziny, a nie w klientów premium. Jakość wykończenia jest solidna, ale tworzywo sztuczne dominuje w twardszej odmianie. W obecnych realiach rynkowych to standard w tej klasie cenowej, ale warto wiedzieć to przed wizytą w salonie.

Mocnym punktem jest przesuwana o 16 centymetrów tylna kanapa, która zmienia bagażnik od 492 do 624 litrów w zależności od ustawienia. To argument, który realnie ułatwia codzienne życie z rodziną, jednego dnia przewozisz wózek i zakupy, innego dajesz więcej miejsca pasażerom z tyłu. Minusem jest stosunkowo wysoka krawędź załadunkowa, która przy cięższych ładunkach może być uciążliwa.

Jednak tu pojawia się poważniejszy kompromis: wysokie osoby siedzące z tyłu mogą mieć problemy z miejscem nad głową. Dla rodziny z nastolatkami lub dorosłymi regularnie korzystającymi z drugiego rzędu, to nie jest drobiazg. Z przodu miejsca jest pod dostatkiem.

Na plus: obok obowiązkowego ekranu dotykowego zachowano fizyczne przyciski do klimatyzacji. W aucie rodzinnym, gdzie często coś się reguluje w trakcie jazdy, to konkretna wygoda, nie tylko sentyment.

Seryjne wyposażenie obejmuje automatyczną klimatyzację, podgrzewane lusterka, rozpoznawanie zmęczenia kierowcy, rozpoznawanie znaków drogowych i asystenta utrzymania pasa ruchu.

Zawieszenie komfortowe, czy to zaleta czy wada?

Zawieszenie nastrojono wyraźnie pod kątem komfortu, co dla auta rodzinnego jest sensownym priorytetem. Długie trasy z dziećmi w tym aucie nie powinny być torturą. Kierownica mogłaby jednak reagować bardziej bezpośrednio, przy manewrowaniu w ciasnych miejscach może to irytować. Dla kogoś, kto regularnie parkuje w ciasnych garażach podziemnych, warto to uwzględnić.

Dlaczego Grandis zamiast T-Roca czy EX30?

Źródło MOZ.de w tym samym serwisie testuje też Volkswagena T-Roca i Volvo EX30 Cross Country, to nieprzypadkowe zestawienie. T-Roc to sprawdzony, bardzo popularny kompakt z szeroką siecią serwisową i ugruntowaną wartością rezydualną. EX30 Cross Country to pełnoprawny elektryk z innej półki cenowej i filozofii użytkowania.

Grandis wypełnia inną niszę: oferuje hybrydę bez wtyczki, przesuwaną kanapę i bagażnik większy niż w wielu rywalach, w cenie konkurencyjnej do rynkowych średnich. Jego USP to elastyczność wnętrza i napęd hybrydowy dostępny bez konieczności instalacji wallboxa. Dla rodziny bez możliwości ładowania w domu, ale z dużym przebiegiem miejskim, to konkretna propozycja.

Ryzykiem pozostaje stosunkowo niska rozpoznawalność sieci serwisowej Mitsubishi w porównaniu do Volkswagena czy Renault. Gwarancja do ośmiu lat jest zachęcająca, ale uzależniona od serwisowania wyłącznie u autoryzowanego partnera, co w praktyce może oznaczać wyższe koszty obsługi i mniejszą elastyczność wyboru warsztatu.

Najczęściej zadawane pytania

Czy Grandis to naprawdę Renault w japońskim logo?

Technicznie tak, Grandis bazuje na tej samej platformie co Renault Symbioz. Wygląd zewnętrzny zaprojektowano odrębnie dla każdej marki, więc nie są wizualnie tożsame. Dla kupującego oznacza to dostęp do szerokiej bazy części i sprawdzonej techniki, ale też pytanie o tożsamość marki, co Mitsubishi wnosi poza logo.

Komu opłaca się pełny hybrid, a komu mild hybrid?

Pełny hybrid ma wyraźną przewagę dla kierowców z dużym udziałem jazdy miejskiej, częsta jazda na prądzie realnie obniża spalanie. Mild hybrid jest tańszy i może być wystarczający dla osób jeżdżących głównie poza miastem, gdzie różnica w codziennym użytkowaniu się zaciera. Różnica w cenie to blisko 5 000 euro.

Czy ciasne miejsce nad głową z tyłu to poważny problem?

Zależy od profilu użytkowania. Jeśli z tyłu regularnie siedzą wysocy dorośli lub nastolatkowie, to realne ograniczenie. Dla rodzin z małymi dziećmi lub jeśli drugi rząd służy głównie krótkim przejazdom, mniej istotne. Warto sprawdzić to osobiście podczas jazdy próbnej.

Jaka jest gwarancja i co ją wydłuża?

Standardowo Mitsubishi oferuje pięć lat gwarancji. Wydłużenie do ośmiu lat jest możliwe, ale wymaga serwisowania wyłącznie u autoryzowanego partnera marki przez cały ten okres. To warunek, który warto uwzględnić przy planowaniu kosztów eksploatacji.

Czy oficjalne spalanie 4,4 l/100 km jest osiągalne?

Według testu MOZ.de, tak, ale przy stylu jazdy świadomie korzystającym z hybrydowego wsparcia, zwłaszcza w mieście. Na autostradzie zużycie paliwa naturalnie rośnie powyżej wartości oficjalnej.

Fot. Bull-Doser / Wikimedia Commons (Public domain)


ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Udostępni

Zobacz też

Więcej
Przeczytaj

Dacia Spring drugiej generacji: dla kogo naprawdę, a dla kogo zdecydowanie nie

Dacia Spring drugiej generacji to wciąż najtańsze nowe auto elektryczne w Europie – wersja podstawowa kosztuje mniej niż 18 000 euro. Nowa platforma wspólna z Renault Twingo, europejska produkcja w Słowenii i większe nadwozie to realne postępy. Ale 250 km zasięgu WLTP i 50 kW ładowania DC jasno określają, dla kogo Spring jest dobrym wyborem, a dla kogo nie.

Hyundai Santa Fe piątej generacji: rodzinny SUV z charakterem czy zbyt drogi kompromis?

Piąta generacja Hyundaia Santa Fe stawia na kanciasty design, dwa napędy hybrydowe i nawet siedem miejsc. Niemieccy testerzy ocenili wersję hybrydową 239 KM pozytywnie – ale dane sprzedażowe każą zadać pytanie, czy to wystarczy, by przekonać kupujących.

Bateria elektryka po 150 tys. km wciąż prawie jak nowa. Co to znaczy, gdy chcesz kupić używanego EV?

Większość używanych elektryków po 150 tysiącach kilometrów zachowuje ponad 90 procent pierwotnej pojemności baterii – wynika z analizy austriackiej firmy Aviloo obejmującej ponad pół miliona testów. To znacznie więcej, niż wymagają gwarancje producentów. Ale różnice między egzemplarzami tego samego modelu mogą sięgać 13,5 punktu procentowego – i właśnie dlatego wskaźnik SoH powinien zastąpić przebieg jako główne kryterium oceny używanego elektryka.

Jaguar E-Type: wyścigowe DNA w cywilnym ciele, które zrewolucjonizowało motoryzację

Jaguar E-Type debiutował w 1961 roku jako auto wyrosłe z toru wyścigowego, które jednocześnie wygrywało w estetyce i wymuszało zmiany technologiczne u konkurencji. Brak klasycznej ramy drabinkowej, masa zaledwie 1315 kg i silnik XK produkowany przez 44 lata – to konstrukcja, która wyprzedziła swoje czasy. Do dziś dzieli fanów sporem o niepotwierdzony cytat Ferrariego i osiąga na aukcjach ceny liczone w milionach dolarów.