Auto Motor und Sport przetestował Opla Frontera-e i Renault R4 E-Tech — dwa elektryczne SUV-y poniżej lub w okolicach 32 tysięcy euro. Większa bateria Opla nie wystarczyła: Renault okazał się bardziej efektywny, mocniejszy i bogatszy w technologie. Sprawdzamy, dla kogo każdy z nich ma sens.
Ile godzin naprawdę tracisz, jadąc elektrykiem zamiast spalinowym na trasie tysiąc kilometrów? Heise online symulowało przejazd ośmioma elektrykami z Freiburga na Rugię. Wyniki pokazują, że strach przed brakiem ładowarek jest w Niemczech nieuzasadniony – a zwycięzca długiej trasy to niekoniecznie elektryk z największą baterią.
BMW przetrwało nie dzięki sile swoich założycieli, lecz dlatego że jeden inżynier w kilka tygodni zaprojektował silnik lotniczy lepszy od całej konkurencji. Historia marki – od poligonu Oberwiesenfeld po rekord wysokości i dzisiejszą zmianę prezesa – to opowieść o tym, że w momentach przełomowych liczy się technologia, nie nazwisko na szyldzie.
Renault 4 powstał jako odpowiedź na Citroëna 2CV, ale poszedł znacznie dalej: dał kierowcom silniejszy silnik chłodzony cieczą, prostsze zawieszenie i nadwozie uznawane dziś za pierwszy masowo produkowany hatchback świata. Przez ponad trzy dekady i w dwudziestu fabrykach na czterech kontynentach powstało ponad 8 milionów egzemplarzy — i zaprojektował kategorię kompaktów, która do dziś dominuje na europejskich drogach.
Lucid Gravity Grand Touring to elektryczny SUV z 839 KM, który łączy osiągi sportowe z przestrzenią vana. Dwa niemieckie testy pokazują jednak, że technologiczna ambicja marki idzie w parze z niedociągnięciami wykończenia i awarią układu skrętnego tylnej osi. Co to oznacza dla marki wchodzącej właśnie na europejski rynek – i czy Polak może ten samochód kupić i serwisować?
Analiza testów samochodów z moto.infor.pl pokazuje, że hybrydy i elektryki stanowią już ponad połowę testowanych modeli. Sprawdzamy, co to oznacza dla kupującego, dlaczego liftingi kryją więcej zmian niż widać i które pytania testy samochodowe rzadko zadają wprost.
EMW 340 Torstena Schmidta jeszcze niedawno był stertą złomu. Dziś lśni bielą i w sierpniu stanie przed zamkiem w Schwerinie, na pierwszym w historii zjeździe modeli BMW i EMW 340. To nie tylko pokaz zabytkowych aut, lecz lekcja powojennej historii przemysłowej Niemiec zapisana w blasze i chromie.
Elektryczny Mercedes C400 4Matic kosztuje ponad 67 tysięcy euro i wchodzi na rynek wyłącznie jako mocna, droga wersja szczytowa. To świadoma strategia: Stuttgart odpowiada na presję chińskiej konkurencji i BMW, wybierając lukratywny segment biznesowy zamiast walki ceną. 490 KM, zasięg do 800 km w normie i zawieszenie pneumatyczne – ale czy ta kombinacja uzasadnia cenę wyższą o ponad 12 tysięcy euro od spalinowego C200?
Garbus miał być autem dla każdego Niemca, ale przed wojną w wersjach cywilnych opuściło fabrykę zaledwie 630 pojazdów, wytworzonych z udziałem pracy przymusowej. Prawdziwy sukces Volkswagena zaczął się dopiero w 1945 roku, gdy brytyjskie wojsko ocaliło zakład przed rozbiórką z czysto pragmatycznych powodów. To historia obietnicy, która nie doszła do skutku w warunkach, dla których była tworzona, i globalnego koncernu, który zbudował się na jej powojennych gruzach.